Chciałam zadzwonić do Tomka,
żeby mi to wszystko wyjaśnił, ale znowu nie odbierał.
Siedziałyśmy z Natką bezczynnie na kanapie, ja cała zapłakana, a
tu do salonu wchodzi Wiola.
- Boże, co się stało – zapytała zdumiona
- Sama zobacz – odpowiedziała jej Natalia, a ja wpadłam w histeryczny płacz
Wiolka zaczęła czytać, a my
ją obserwowałyśmy było słychać tylko moje próby
oddychania. Twarz cioci przybrała czerwony odcień.
- Jak on mógł coś takiego zrobić!?
- Spokojnie mamo, nie rozmawiajmy o tym, musimy czymś ją zająć...
- Nie, wiecie co, mogła bym się położyć? Jakoś głowa mnie rozbolała
- Jasne kochanie, przynieść Ci herbatki?
- Nie dziękuję – zaczęłam wstawać z sofy, ale się zachwiałam. W ostatniej chwili mnie złapały, bo bym się przewróciła.
- Tutaj się połóż, my wyjdziemy – powiedziała Natka, złapała Wiole za rękę i wyciągnęła z pokoju, a ja położyłam się i włączyłam sobie telewizor. Trafiłam akurat na powtórki TVoP i rozpłakałam się jeszcze bardziej, zdenerwowana wyłączyłam telewizor. Moja złamana ręka coraz bardziej dawała się we znaki, ale jeszcze tylko tydzień i zdejmują mi gips, a już za dwa tygodnie wracałam do domu, może ten koszmar wreszcie się skończy. Zresztą byłam głupia, że w ogóle pomyślałam o tym, że ktoś taki jak Tomson mógł na mnie spojrzeć. Po godzinnych przemyśleniach zasnęłam wyczerpana. Miałam koszmary, śniło mi się, że poszłam z Natalią na lody i spotkałyśmy Tomsona z tą laską. Zaczęli się ze mnie śmiać, bo jak ja mogłam być taka głupia i jak mogłam pomyśleć, że coś mogłoby między nami być. Kiedy się obudziłam cała zapłakana było już ciemno. Poszłam do swojego pokoju. Przespałam całą noc, a następny dzień przeleżałam w łóżku. Tylko Natka wpadła na chwile, żeby mi przynieść jedzenie i powiedzieć, że Afromantal właśnie zaczęło letnią trasę koncertową. Cały tydzień minął spokojnie, w piątek pojechałyśmy do szpitala na zdjęcie gipsu. Wróciłyśmy ze szpitala, jak zwykle poszłam do swojego pokoju, ale na schodach zatrzymały mnie
- Stój, Majka nie możesz się izolować od ludzi, rozumiem, że On złamał Ci serce, ale nie możesz tak
- Masz rację – powiedziałam – Pójdziemy gdzieś dzisiaj? To mój ostatni tydzień w Warszawie chcę dobrze go wspominać.
A więc ostatni tydzień był
spontaniczny i pełen zabawy. Byłyśmy chyba na 4 czy 5 koncertach
między innymi Lemona i Eneja, a nawet Afromental. Nie chciałam
rezygnować z ich muzyki tylko dlatego, że Tomek zostawił mnie dla
innej dziewczyny, to było do przewidzenia. Stałyśmy nawet w
pierwszym rzędzie, nie obeszło się bez pisków, wróciłyśmy
do domu ja z ręcznikiem Barona, a Natka Wozza.
- Szczerze to byłabym bardziej zadowolona z kogoś innego ręcznika, bo Łozo jest mój, więc po co mi jego ręcznik – powiedziała śmiejąc się
- Jak nie chcesz to oddawaj – powiedziałam śmiejąc się i wystawiając jej język
- A masz – dała mi ręcznik i się uśmiechnęłam
- Naprawdę? Dzięki
- Nie ma sprawy jak chcesz to załatwię Ci reszty i wyślę pocztą
- Heheh ok, jeszcze raz dziękuję, dobra lecę się pakować, bo jutro rano mam przecież pociąg
- Pomogę Ci – do północy siedziałyśmy u mnie w pokoju i pakowałyśmy moje rzeczy. Rano do pokoju wpadła Wiola z krzykiem, że się spóźnimy więc szybko się ubrałam i dopakowałam kilka rzeczy, zjadłyśmy szybko i pojechałyśmy.
