poniedziałek, 30 grudnia 2013
Zawieszenie bloga
Do dnia ok 10.01.2014r zawieszam bloga z powodu zapowiadającego się braku internetu, bardzo mi przykro, ale jak tylko internet "wróci do mnie" to postaram się nadrobić te dni. Rozdziały będą też niestety dodawane rzadziej, z powodu szkoły...
niedziela, 29 grudnia 2013
Afrodział 9
Następnego dnia rano obudziłam
się cała w skowronkach, ponieważ to dziś były moje osiemnaste
urodziny. Po wczorajszych zakupach Tomek obiecał mi, że ten dzień
będzie wyjątkowy. Jeszcze kilka dni temu miałam w planach spędzić
go z Natką i Wiolą, ale jak się okazało ciocia musiała iść do
pracy, a ja spędzałam ten dzień w towarzystwie Natalii i chłopaków
z Afromental. Kiedy tylko otworzyłam oczy spostrzegłam wiszącą na
drzwiach karteczkę, podeszłam bliżej. Pisało na niej „Jak
wstaniesz zadzwoń do mnie, przyjdę do ciebie, ale broń Boże nie
schodź na dół.” Zaskoczona wybrałam numer do Natalii.
- Już idę – usłyszałam tylko i się rozłączyła.
Nie wiedząc co mam robić
usiadłam na łóżku, ale zaraz potem do mojego pokoju wpadła
zdyszana kuzynka.
- No to ubierzemy Cię teraz i idziemy na zakupy, a tak w ogóle to STO LAT!! - podskoczyła do mnie i pocałowała mnie w policzek.
- Dziękuję, ale po co na zakupy? Przecież niedawno byłyśmy.
- Nie żartuj sobie ze mnie. Nie pójdziesz na swoją osiemnastkę w jakiejś starej sukience, a przy okazji ja też może kupie sobie coś nowego
Po chwili jednak zgodziłam się,
w sumie to miała rację. Po udanych zakupach wróciłyśmy do
domu i zaczęłyśmy się szykować.
- A tak właściwie to gdzie jest Wiola? - zapytałam.
- Musiała jechać wcześniej do pracy.
- Szkoda, nawet się dzisiaj nie widziałyśmy – uśmiechnęła się do mnie
- Jestem ciekawa co chłopaki wymyślili – powiedziała zmieniając temat.
- Tak, na pewno nie będziemy się nudziły
Szykowałyśmy się cały dzień,
chciałyśmy aby wszystko było idealne. Natalia bardzo się
stresowała, bo było to jej pierwsze spotkanie z całym zespołem. O
2000 przyjechał po nas Tomson. Okazało się, że impreza
będzie w Domu Pracy Twórczej . Kiedy byliśmy w drodze Tomek
powiedział:
- Natalia, mogła byś zadzwonić do swojej mamy i powiedzieć, że nie wrócicie dzisiaj na noc?
- A nie wrócimy?
- Myślisz, że ktokolwiek będzie w stanie was odwieść? - zapytał śmiejąc się.
- Nie, raczej nie.
- A właśnie miałem wam powiedzieć że nie będzie wszystkich. Będę oczywiście Ja, Wozz i Baron, reszcie nie pasowało, bo jest to ostatni weekend przed trasą koncertową i wiecie, chcieli spędzić go ze swoimi kobietami.
- A Baron? - zapytałam zdziwiona
- Jego dziewczyna musiała jechać do rodziców, a biednego Wojtusia rzuciła ostatnio jego laska
Zapadła cisza, żadna z nas nie
chciała tego komentować. Po około 10 minutach dojechaliśmy na
miejsce. Dom był piękny, oczywiście widziałam go już wcześniej
na YT, ale na żywo wyglądał jeszcze lepiej. Weszliśmy do środka,
wszędzie unosił się zapach jedzenia i kwiatów.
- A więc zapraszam do salonu.
sobota, 28 grudnia 2013
Afrodział 8
- To ja was zostawię samych powiedział Natalka i wycofała się do Siebie do pokoju.
- Jak się czujesz? - zapytał Tomek, jak tylko zniknęła nam z oczu.
- Nie chcę być niemiła ale, nie przyjechałeś tutaj chyba pytać się mnie jak się czuję.
- No nie, nie wiem od czego zacząć...
- Może od „Przepraszam zachowałem się jak palant”
- Tak to chyba będzie dobry początek. Nie powinienem tak się zachowywać, ale straciłem panowanie nad sobą, kiedy powiedziałaś, że to nie była randka...
- Tak? A co według ciebie powinnam była powiedzieć? Może tak jesteśmy tylko znajomymi tak powiedział wcześniej Tomuś i byliśmy sobie wczoraj na randce i się prawie całowaliśmy, ale wiecie my jesteśmy tylko znajomymi. To miałam powiedzieć?
- Nie – powiedział zawstydzony – za to też chciałbym Cię przeprosić. Wybaczysz mi?
- Hmmmm..... nie wiem co mam o tym myśleć – powiedziałam śmiejąc się w myślach z niego – ale wydaje mi się, że tak – wtedy już nie wytrzymałam i zaczęłam się z niego śmiać. Był tak szczęśliwy, że zapomniał o delikatności podbiegł do mnie i wpił się w moje usta, całując namiętnie. W tej chwili wydawało mi się, że nic nam nie może przeszkodzić, ale się myliłam, bo tym razem zaczął dzwonić mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz, ale Tomek nie mogąc się ode mnie oderwać przeniósł swoje pocałunki na szyję, jęknęłam kiedy zobaczyłam kto się do mnie dobija. Wystraszony Tomek odskoczył ode mnie jak poparzony.
- Kochanie, przepraszam Cię zapomniałem się, bardzo boli?
- Ale co?
- No ręka
- Ręka? Nie.
- To dlaczego....?
- Nie, z ręką w porządku, to chodzi o Krystiana.
- Krystiana?
- Tak, to mój chłopak....
- Ty masz chłopaka?!
- Nie!! były chłopak, zerwałam z nim jakieś 3 miesiące temu. Dzwonił do mnie dzisiaj rano i się pokłóciliśmy, a dzień przed przyjazdem tutaj wysłał mi nieprzyjemną wiadomość...
- Jaką wiadomość?
- Nie pamiętam teraz dokładnie, później Ci... - ale nim skończyłam mój telefon znowu zaczął dzwonić. Zrobiło mi się głupio, ponieważ na dzwonek miałam ustawione „Rollin with you” Tomek uśmiechnął się na moment, ale zaraz potem wyciągnął rękę po telefon, podałam mu go bez wahania, odebrał i włączył na głośnomówiący.
- Hej kochanie, mam nadzieję, że nie stęskniłaś się za bardzo za mną, bo ja za tobą tak. Chociaż nie tyle ja co mój penis. Wiesz skarbie jak to jest, jesteś jedyną osobą u nas która daje w sumie za nic...
- Dobra gnojku wystarczy – powiedział Tomek wku*wiony do granic możliwości. Jeszcze raz dowiem się, że do niej wydzwaniasz, a pożałujesz tego...
- Nie bulwersuj się tak – powiedział Krystian śmiejąc się – nie myśl sobie, że ona jest tylko twoja chłoptasiu... Maju, jeżeli mnie słyszysz to wiedz, że już nawet mój stary się o Ciebie pytał – chciał powiedzieć coś jeszcze, ale Tomson nie wytrzymał i wyrzucił mój telefon przez okno.
- Tomek!!! coś ty zrobił?
- Przepraszam – popatrzyłam się na niego zła, ale kiedy spojrzałam mu w oczy cała złość mi przeszła. Jego oczy ciskały błyskawice, miałam wrażenie, że gdyby złapał w tym momencie mojego byłego to by go chyba rozszarpał.
- Nic nie szkodzi - przysunęłam się do niego i objęłam go prawą ręką za szyję, a on wtulił się we mnie.
- Obiecaj, że powiesz mi, jeżeli znowu coś takiego będzie miało miejsce.
- Ale co ty z tym zrobisz?
- Nie ważne, po prostu obiecaj.
- No dobrze obiecuje, ale wiesz telefonami już mnie raczej nie będzie nękać
- Tak, wiesz co, chodź pojedziemy do miasta i kupię Ci nowy. Jeszcze raz przepraszam.
- Nic się nie stało, idę powiedzieć Natalii, że wychodzimy
- Ok, to ja czekam w samochodzie.
Afrodział 7
Szybko pobiegłam, aby odebrać
z myślą, że to Tomek, bo chciałam go przeprosić. Kiedy
spojrzałam na wyświetlacz byłam zawiedziona, ponieważ dzwoniła
moja mama.
- Halo?
- Cześć córeczko, jak się czujesz? Co powiedział lekarz? - mama zaczęła zasypywać mnie pytaniami .Spokojnie mamo, czuje się dobrze, lekarz powiedział, że nic poważnego mi się nie stało, tylko ta złamana ręka, no i trochę siniaków. - po drugiej stronie zapadła cisza – mamo jesteś?
- Majka? Tutaj Tato, w tej chwili wracasz do domu!! Nigdy więcej tam nie pojedziesz! Obiecałaś mi, że będziesz na siebie uważać, a już trzeciego dnia pobytu u ciotki łamiesz sobie kości! Nie wiem w ogóle dlaczego zgodziłem się na ten wyjazd.
- Tato proszę Cię, równie dobrze mogłam spaść ze schodów w domu, nic się nie stało. Proszę nie denerwuj się, nic mi nie jest.
- Ale córciu, jak ja mam spać po nocach wiedząc, że w każdej chwili może się to powtórzyć i może Ci się stać coś poważniejszego.
- Nic mi się nie stanie, będę ostrożniejsza, następnym razem zapalę światło. Wszystko będzie ok, a teraz mogę was przeprosić, bo jestem bardzo zmęczona i chciałabym położyć się już. Dobranoc. - nie czekając na odpowiedź rozłączyłam się.
Tej nocy znowu nie spałam
dobrze, męczyły mnie wyrzuty sumienia, jak potraktowałam Tomka.
Gdy już wreszcie zasnęłam miałam koszmary. Rano obudziła mnie
przez przypadek Wiola, przyszła sprawdzić czy u mnie wszystko w
porządku.
- Ojej przepraszam kochanie, obudziłam Cię?
- Nie, nic się nie stało. Już i tak miałam wstawać – odkaszlnęłam, bo zaschło mi w gardle – która godzina?
- 1100 dlatego przyszłam sprawdzić, czy jest ok. A tak przy okazji, to ja już wychodzę do pracy, a śniadanie masz na stole.
- Dziękuję ciociu – uśmiechnęłam się do niej, a ona wywróciła oczami.
Nie wybierałam się nigdzie,
dlatego narzuciłam tylko szlafrok i zeszłam na dół.
- Hej, jak się masz? - zapytała Natka, kiedy mnie zobaczyła.
- Jest już dobrze – po zjedzonym posiłku poszłyśmy do mojego pokoju, aby pomogła mi się ubrać. Kiedy tylko weszłyśmy do pokoju, z przyzwyczajenia wzięłam telefon i zobaczyłam, że mam 5 nieodebranych połączeń, cztery od Tomka i jedno od Krystiana.
- Patrz Natka, kto do mnie dzwonił
- Tomek? - zapytała
- Też, ale zobacz kto jeszcze.
- Krystian, a czego on mógłby od Ciebie chcieć? Zadzwoń do niego.
- Myślisz? Jakoś nie specjalnie mam ochotę z nim rozmawiać.
- Nie jesteś ciekawa?
- Jestem, jestem.
- No to nie wiem na co czekasz.Po krótkim namyśle postanowiłam jednak do niego zadzwonić. Odebrał już po drugim sygnale.
- Halo? Majka? Nic Ci nie jest? - zapytał z ulgą w głosie
- Nie, co Ci przyszło do głowy?
- No..... bo..... słyszałem, że miałaś wypadek.
- Skąd wiesz? A nawet jeżeli, to co Cię to obchodzi?! - zapytałam szorstko.
- No wiesz, nasi rodzice spędzają dużo czasu razem i w ogóle co to za pytanie, zawsze mnie obchodziłaś.
- Tak, jasne, udowodniłeś mi to ostatnią wiadomością.
- No i dobra, wal się ździro. - zdenerwowana odłożyłam słuchawkę.
- I co? - zapytała zdezorientowana Natalia.
- Nic, chciał mi powiedzieć, że jestem ździrom, nic nowego
- Jaki koleś, co on sobie myśli?
- Nie wiem, jak myślisz powinnam zadzwonić do Tomsona? - zapytałam zmieniając temat.
- Myślę, że tak, może martwi się o ciebie.
- Tak jasne, tym razem odłoży bezceremonialnie słuchawkę
- Nie przesadzaj, dam wam porozmawiać, jak skończycie, to mnie zawołaj.
- Ok. - zaciekawiona wybrałam numer do Tomka, on także szybko odebrał.
- Halo?
- Cześć dzwoniłeś do mnie, coś się stało? - zapytałam ostrzej niż planowałam.
- Moglibyśmy się spotkać, musimy porozmawiać.
- Nie mam ochoty dzisiaj wychodzić.
- Jesteś sama w domu? - zapytał z nadzieją w głosie.
- Nie z Natalią.
- A mógłbym przyjechać do Ciebie?
- No dobra, o której?
- Nie wiem może o 1300?
- Ok, to na razie – i się rozłączyłam.
Wyszłam na korytarz i
zawołałam Natkę.
- Już?
- Tak, przyjedzie o pierwszej, chciał porozmawiać.
- No to dobrze, wszystko sobie wyjaśnicie.
- Tak, mogła byś coś tam wygrzebać w miarę normalnego?
- Jasne o nic się nie martw, ja się tobą zajmę – Wyjęła z szafy te same ubrania, które miałam na sobie kiedy byłyśmy na lodach
- No nie wiem, nie wiem, a jak tym razem czymś innym wybrudzi mi tą bluzkę – zapytałam i zaczęłyśmy się śmiać. Ubrana, uczesana i umalowana zeszłam na dół, właśnie dochodziła godzina 1300. Kiedy usiadłyśmy na kanapie usłyszałyśmy jak Tomek parkuje na podjeździe.
- Niezwykle punktualny – powiedziała Natka i poszła otworzyć mu drzwi.
Usłyszałam jak się witają.
- Cześć jest Maja?
- Jest, wejdź. - Wstrzymując oddech czekałam aż wejdą. Kiedy go zobaczyła parsknęłam śmiechem zorientowawszy się, że on także jest identycznie ubrany jak pierwszego dnia. Spojrzał na mnie zdezorientowany, ale kiedy zobaczył o co mi chodzi, także się uśmiechnął i podszedł do mnie dając mi piękny bukiet czerwonych róż oraz buziaka w policzek.
- Cześć – powiedział uśmiechając się.
- Hej – odpowiedziałam szeptem, ponieważ znowu zbierało mi się na łzy.
Przepraszam :)
Przepraszam, że nie dodałam wczoraj rozdziału, ale mój tato zabrał mi internet. Za to dzisiaj dodaje 2 :)
środa, 25 grudnia 2013
Afrodział 6
Po moich wyjaśnieniach nikt nie
był zbyt rozmowny. Długo u mnie nie zabawili, bo po kilku minutach
Tomson poprosił ich, żeby zostawili nas samych, bo musimy
porozmawiać.
- Wiesz, wydaje mi się, że to wczoraj to chyba jednak była randka – wydawał mi się wytrącony z równowagi, ale miałam coś na swoje „usprawiedliwienie”
- Tak? No wiesz to, że już trzy razy próbowałeś mnie pocałować i przypominam, że powiedziałeś mi, że się we mnie zakochałeś. Ale ja przecież jestem znajomą, która jest łamagą i spadła ze schodów, a ty jako dobry kolega odwiedzasz mnie w szpitalu – zaczęłam prawie na niego krzyczeć,a w oczach stanęły mi łzy. - i co uważasz, że to ja jestem nie fair?!
Jednak takiej reakcji się nie
spodziewałam, Tomek po prostu wstał i wyszedł, a ja nie
wytrzymałam i się rozpłakałam. Znałam go od wczoraj, a już
straciłam dla niego głowę, rozpłakałam się kilka razy i myśląc
o nim spadłam ze schodów. Ta bajka jak on to określił,
powoli zamieniała się w koszmar. Chciałam w tym momencie do kogoś
przytulić, wyżalić się komuś, ale nie miałam pojęcia gdzie są
dziewczyny, więc wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Hany.
- Halo?
- Hej, masz chwilkę?
- Jasne, tak się cieszę, że dzwonisz. Jak tam było na randce? Opowiadaj.
- Hmmm, było ok, zabrał mnie do restauracji, potem na spacer i odwiózł mnie do domu
- Tyle? Coś kręcisz...
- No dobra na spacerze próbował mnie pocałować...
- O matko i jak było?
- Nie mam pojęcia, do niczego nie doszło, zatrzymałam go...
- Nie.....
- Poczekaj jak skończę co? No i wtedy poprosiłam go, żeby odwiózł mnie do domu, ale w aucie nie wytrzymałam i się rozpłakałam. No i on wtedy mnie przytulił, potem powiedział mi, że się we mnie zakochał i że to wszystko jest jak w jakiejś bajce.
- I co wtedy?
- Nic, poszłam do domu. Nie mogłam spać przez to wszystko i poszłam do kuchni napić się wody, ale jak wracałam na górę to potknęłam się na schodach i spadłam.
- Boże i co Ci się stało?
- Jestem w szpitalu, mam złamaną rękę i jestem cała poobijana.
- Kochanie, mogłabyś na siebie uważać?
- Jasne, ale to nie moja wina, no ale wracając do tematu Tomka, to jak się ocknęłam w szpitalu to on był przy mnie, bo Natalka do niego zadzwoniła. No i znowu próbował mnie pocałować, tym razem nie stawiałam oporów, ale weszła pielęgniarka i pocałował mnie w policzek. No, a za drugim razem zadzwonił jego telefon. Okazało się, że to Łozo, zapytał się go, gdzie jest, a on na to, że w szpitalu, Wozz tak szybko się rozłączył, że Tomson nie miał szansy nawet powiedzieć mu co się stało. Kiedy przekomarzaliśmy się usłyszeliśmy na korytarzu dziwnie dźwięki, a potem na salę wpadł Wozz zresztą chłopaków i przynieśli ze sobą baloniki z napisem „Tomuś wracaj do zdrowia”, no i potem wszystko zaczęło się komplikować. Tomek powiedział, że jestem jego znajomą i , że miałam wypadek i on do mnie przyszedł, a mnie to zabolało i jak Baron się go zapytał, czy to ze mną był wczoraj na randce, powiedziałam, że muszę wprowadzić go z błędu, bo to było tylko spotkanie znajomych, no i Tomkowi się to nie spodobało i wyprosił ich. Jak powiedziałam, że to nie była randka, tylko spotkanie dwojga znajomych w ramach przeprosin.
- I co?
- Nic pokłóciliśmy się, a On bez słowa wyszedł. - nie wytrzymałam i znowu się rozpłakałam
- Nie no nie wierze, Majka nie płacz, wszystko się ułoży. Gdybym tam był to bym Cie przytuliła, ale mnie tam nie ma więc musisz wziąć się w garść.
- Tak wiem, rozmowa z tobą zdziałała już cuda, ciesze się, że cie mam. Przepraszam Cie, ale muszę kończyć, bo przyszedł lekarz pa
- Bye, trzymaj się.
Na salę wkroczył dość młody
i przystojny doktor, uśmiechnął się do mnie i zapytał jak się
czuje.
- Dobrze – odpowiedziałam – Panie doktorze, czy długo jeszcze tu zostanę?
- Nie, zaraz dam Pani wypis.
- Dziękuję bardzo.
Kiedy wyszedł lekarz, nie
mogłam się ogarnąć i nie wiedziałam co z sobą zrobić. Ale na
szczęście weszła Natalka.
- A gdzie Wiola? - zapytałam
- Musiała iść coś załatwić. A gdzie Tomson?
- Nie wiem – odpowiedziałam ponura.
- Hej tylko nie płacz, co się stało - opowiedziałam jej wszystko tak jak Hanie. Była zdziwiona tym, że Tomek wyszedł bez słowa. Po jakiś 30 minutach przyszła Ciotka i zabrała nas do domu. Przy wieczornej toalecie Natalia musiała mi pomóc, bo nie mogłam sobie poradzić z tym gipsem. Kiedy już skończyłyśmy poszłam do pokoju położyć się spać, bo byłam wyczerpana, jednak nie miałam szansy, bo zadzwonił mój telefon.
Afrodział 5
Wtedy na salę weszła
pielęgniarka. Byłam zła na ciotkę za to, że po nią poszła.
Tomek postanowił jednak pocałować mnie w policzek.
- I jak kochanieńka, jak się czujesz? - zapytała pielęgniarka dziwnie spoglądając na Tomka.
- Dobrze – powiedziałam, zdenerwowana, że przerwano nam w takim momencie.
- Za godzinę przyjdzie lekarz zbadać cię. - powiedziała z uśmiechem
- Dziękuję – odpowiedziałam sucho.
Pielęgniarka wyszła z sali
widocznie urażona moją nieuprzejmością.
- Zawsze jesteś taka nie miła dla ludzi? - zapytał Tomek śmiejąc się do mnie.
- Nie, nie zawsze – powiedziałam odwzajemniając uśmiech.
- No to na czym skończyliśmy zanim nam przerwano?
- Hmmmm pomyślmy – zaczęłam się śmiać, a On ponownie pochylił się, aby mnie pocałować. Byłam taka szczęśliwa, ale moje szczęście nie trwało długo, ponieważ telefon Tomka zaczął nagle głośno dzwonić. Zdenerwowany chłopak sięgnął po komórkę.
- Przepraszam Cię, ale muszę odebrać bo to Wojtuś dzwoni.
- Jasne, odbierz, to musi być coś ważnego.
Po chwili ciszy Tomek powiedział
do słuchawki
- Jestem w szpitalu – Tomek zdziwiony brakiem odpowiedzi schował telefon do kieszeni.
- Coś się stało? - zapytałam zdziwiona.
- Nie mam pojęcia, zapytał tylko gdzie jestem, a potem odłożył słuchawkę, nie wiem co jest grane.
- Jedź do niego... - powiedziałam chociaż tak naprawdę to marzyłam o tym, żeby jednak został
- Nie, nie zostawię Cię zadzwonię do niego później.
- Nie, naprawdę jedź. - powiedziałam dość smutna – Ja się nigdzie nie wybieram – dodałam z uśmiechem, on także się uśmiechnął do mnie na te słowa.
- Ale nie ma mowy zostaje, a co wyganiasz mnie? - poprzekomarzaliśmy się jeszcze chwilkę, ale zaraz potem usłyszeliśmy krzyk na korytarzu.
- Co to? - zapytałam zdziwiona, ale nim zdążył mi odpowiedzieć do sali wpadł Łozo, za nim cała reszta Afromental, a za nimi pielęgniarka z krzykiem, że nie można wchodzić do sali w tyle osób. Kiedy zobaczyłam co ze sobą przynieśli zaczęłam się śmiać, a Tomek spojrzał na mnie pytająco. Nie mogłam się ogarnąć i zaczęłam się śmiać jeszcze bardziej, zapomniałam się i aż jęknęłam z bólu, moje siniaki dały o sobie znać. Tomson po chwili dopiero zorientował się co Wojtek trzymał w ręku, a mianowicie baloniki z napisem „Tomuś wracaj do zdrowia”.
- Wojtek, co to jest do cholery?!
- Tomson, nic Ci nie jest! Ale jak to, powiedziałeś przecież, że jesteś w szpitalu....
- Tak, ale nie powiedziałem, że miałem wypadek. Odwiedziłem znajomą.
- Ku*wa, czemu nic nie powiedziałeś, tylko idiotów z siebie zrobiliśmy, no ale jak już tu jesteśmy to przedstaw nam twoją znajomą – Uśmiechnął się do mnie zalotnie, a ja nie wiedząc co mam zrobić zaczęłam chichotać.
- No niech Ci będzie, to jest Maja a chłopaków to Ci chyba nie muszę przedstawiać – uśmiechnął się do mnie.
- Jasne, że nie musisz, miło mi was poznać.
- Ty Tomson, to jest ta laska z którą byłeś wczoraj na randce? - Zapytał się Baron Tomka, ale mimo to, że pytał szeptem, wszyscy to usłyszeliśmy. Więc to ja postanowiłam mu odpowiedzieć.
- Tak, to ja. Jednak muszę wyprowadzić Cię z błędu, to nie była randka, tylko kolacja w ramach przeprosin, bo wiecie, Tomek chodzi z głową w chmurach i wpadł na mnie jak szłam usiąść na ławkę, a na moje nieszczęście jadłam loda, więc cały wylądował na mojej bluzce. Prawda Tomek?
- A tak, tak.
Baron trochę zawstydził się
tym, że usłyszałam jego pytanie i nic już nie powiedział.
wtorek, 24 grudnia 2013
Afrodział 4
Obudziłam
się cała obolała, nie wiedziałam gdzie jestem, ani co tam robię,
z nocy niewiele pamiętałam. Kiedy próbowałam otworzyć oczy
byłam zaskoczona bielą ścian, która raziła mnie w oczy.
Obok mojego łóżka ktoś siedział, był on taki przystojny,
przypominał mi anioła, ale coś mi się tu nie zgadzało, czy
anioły noszą czarne czapki?
- Czy ja jestem w niebie? - zapytałam dość zdziwiona, a w oczach anioła widziałam przerażenie, a po chwili ulgę.
- Obudziłaś się – powiedział z tą samą ulgą w głosie, którą widziałam w jego oczach.
- Czy ja nie żyję? - ponowiłam pytanie, ale jaśniej
- Oczywiście, że nie. Jesteś w szpitalu, nic nie pamiętasz?
- Poje*ało cię? Przecież..... - po chwili sobie przypomniałam – przecież spadłam ze schodów, jak mam cokolwiek pamiętać. A ty co tutaj właściwie robisz?
- A co mam iść? - zapytał nieco urażony Tomson
- Nie, zostań jak już jesteś. Skąd wiesz, że miałam wypadek i jestem w szpitalu?
- Zadzwoniła do mnie twoja siostra, właśnie miałem iść spać, – zaczął się tłumaczyć – ale jak się dowiedziałem co się stało to natychmiast przyjechałem.
- Ok, to nie przesłuchanie nie musisz się tłumaczyć – uśmiechnęłam się przepraszająco i wtedy weszły Wiola z Natalą
- Już się obudziłaś – powiedziała ciocia z ulgą – bardzo boli?
- Niekonieczne – odpowiedziałam
- Pewnie morfina jeszcze działa.
- Pewnie tak, co mi tak właściwie jest?
- Masz złamaną lewą rękę i jesteś strasznie poobijana.
- O Boże, przecież ja spadłam tylko ze schodów....
- Kochanie nie denerwuj się. Pójdę poinformować pielęgniarkę, że się obudziłaś.
- Pójdę z tobą – wtedy przypomniało mi się, że jest z nami tu jeszcze Natalka. Uśmiechnęłam się do niej, a ona odwzajemniła go i poszła z ciotką.
W
chwili gdy wychodziły od razu spojrzałam na Tomka, który
nawet na chwilkę nie spuścił ze mnie wzroku.
- Wiesz, nie mogłem spać dzisiaj w nocy, cały czas myślałem o wczorajszym wieczorze. - Byłam zaskoczona, bo Tomson wypalił z tym tak nagle.
- Ja też nie mogłam spać – przyznałam się – dlatego poszłam do kuchni napić się wody i to wtedy spadłam z tych schodów.
- Czyli można powiedzieć, że to moja wina.
- Nie masz prawa nawet tak myśleć – nakrzyczałam na niego zdenerwowana
- Ale, to wszystko jest dziwne, najpierw wpadam na Ciebie i brudzę twoją bluzkę lodem, potem zapraszam Cię na kolacje, zakochuje się w tobie a potem Ty spadasz ze schodów i co najlepsze dowiaduję się, że myślałaś wtedy o mnie. Jak w jakiejś bajce.
- Powtarzam jeszcze raz, że nie masz prawa tak myśleć. - Uśmiechnęłam się do niego, patrząc mu w oczy. Tomson popatrzył się na mnie wtedy z takim uczuciem, że aż mi dech zaparło w piersiach, a on zaczął pochylać się, aby złożyć na moich ustach pocałunek...
poniedziałek, 23 grudnia 2013
Afrodział 3
Miejsce
do którego zabrał mnie Tomek było magiczne.
- I jak podoba Ci się? - zapytał
- Jasne, jest ślicznie.
- Cieszę się, że Ci się podoba – powiedział po czym zaczął zbliżać się do mnie, aby mnie pocałować. Nie byłam jednak na to gotowa, więc go zatrzymałam.
- Powinieneś odwieść mnie do domu, jest już 2140, nie chcę denerwować cioci.
- Tak masz rację – powiedział zrezygnowany chłopak – tak będzie lepiej.
W
drodze powrotnej żadne z nas się nie odzywało, na twarzy Tomsona
widać było zawiedzenie, a ja żeby się nie rozpłakać karciłam
się w myślach za to, że jednak go powstrzymałam. Marzyłam o
takiej chwili od dawna, a jak już moje marzenie zaczęło się
spełniać po prostu odepchnęłam go, no i właśnie w tym momencie
moje nerwy nie wytrzymały i się rozpłakałam. Kiedy Tomek to
zauważył był zdruzgotany, zatrzymał auto i spojrzał na mnie.
- Bardzo Cię przepraszam za tamto... Nie wiem co sobie myślałem.
- Nnnie to jaa Cię przrzepraszszam – powiedziałam cała zasmarkana.
- Ty mnie, niby za co? - zapytał nie dowierzając.
- Mam być z tobą szczera?
- Oczywiście.
- Marzyłam o takiej chwili od bardzo dawna, kiedy właśnie moje słodkie sny zaczęły się spełniać ja to wszystko przerwałam i... i... i... - po moich policzkach znów spłynęły łzy psując mi makijaż.
- Cii już spokojnie nie płacz – Tomek przytulił mnie mocno, abym się uspokoiła – to wszystko potoczyło się zbyt szybko, proszę wybacz mi i nie płacz już ok?
- Oook, możesz odwieźć mnie już do domu?
- Tak, tak będzie najlepiej.
Ruszyliśmy
w stronę mojego domu w ciszy, po dotarciu nie wiedziałam jak mam
się zachować, bo po policzkach ciągle spływały mi łzy. Tomek,
był bardzo ponury, miałam wrażenie, że się na mnie gniewa.
- Przepraszam – wyszeptałam.
- Nie masz za co, to ja Cię jeszcze raz przepraszam. - powiedział w taki sposób jakby naprawdę był zły.
- Więc dlaczego jesteś na mnie zły – zapytałam zła na siebie, że znowu płaczę.
- Nie jestem na Ciebie zły, tylko na siebie.
- Jak to? Dlaczego?
- Po prostu nie znałem siebie od tej strony, jestem zaskoczony, że targają mną tak silne emocje przy tobie – powiedział patrząc mi w oczy, widziałam w nich swoje odbicie, oraz emocje o których mówił. To co zobaczyłam tak mną wstrząsnęło, że byłam jeszcze bardziej wściekła na siebie i znowu się rozpłakałam.
- Lepiej już pójdę, dobranoc
- Dobranoc, mogę zadzwonić jutro? - zapytał nieśmiało.
- Jasne – odpowiedziałam z uśmiechem, żeby po czół się lepie, on także się uśmiechnął.
Wysiadłam
z auta i skierowałam się w stronę domu, cały czas czułam na
sobie wzrok Tomka. Kiedy weszłam do domu usłyszałam odpalany
silnik jego auta, postanowiłam pójść do pokoju i
opowiedzieć o wszystkim Natalii i Wioli.
- O Maja już jesteś – powiedziała Wiola widząc mnie – Matko Boska, co się stało, czemu płaczesz?
- Już jest dobrze.
- Co On Ci zrobił?
- Nnnic takiego, to moja wina – i opowiedziałam im co się wydarzyło.
- Ja mu dam, całować na pierwszej randce!
- Oh Mamo nie bądź głupia, przecież... Boże Majka jak mogłaś mu odmówić?! Przecież to Tomson!
- No i co z tego? To, że jest jakimś tam celebrytą to nie znaczy, że może się tak zachowywać. - skarciła córkę
- Mogła byś nie przesadzać mamo?
- To jak już będziecie wiedziały czy dobrze zrobiłam czy źle to powiedzcie, a ja idę spać dobranoc. - zaskoczone spojrzały na mnie dziwnie i się opanowały.
- Dobranoc kochanie – powiedziała dziwnie Wiola.
Czułam
się bardzo dziwnie, nie mogłam spać i o wpół do pierwszej
zeszłam na dół do kuchni napić się wody, wracając do
pokoju potknęłam się na schodach i spadłam. Usłyszałam tylko
jak Wiola krzyczy do Natki, żeby dzwoniła na pogotowie i straciłam
przytomność.
Trochę krótki.... :)
niedziela, 22 grudnia 2013
Afrodział 2
Następnego
dnia obudziłam się wcześnie i nie mogłam zasnąć, więc poszłam
do łazienki wziąć prysznic. Po porannej toalecie zeszłam do
kuchni zrobić dla wszystkich śniadanie. Jednak wyprzedził mnie
tata, którego zastałam już w kuchni.
- O, dzień dobry córeczko – powiedział zaskoczony tata
- Hej tato, już na nogach? Jest sobota nie chciałeś pospać dłużej?
- Chciałem, chciałem, ale tak jestem przejęty twoim wyjazdem, że jakoś nie mogę...
- Przejmujesz się chyba bardziej niż ja.
- Ta, chyba tak. Mogła byś mi pomóc? Nakryj do stołu i zrób herbatę.
- Jasne.
Zapadła
cisza, kuchnie wypełniały tylko dźwięki przyrządzanego posiłku.
Po chwili tata jednak postanowił przerwać krępującą ciszę.
- Smutno nam to bez Ciebie będzie. Ale mam nadzieję, że będziesz zadowolona z pobytu u ciotki.
- Tato, wszystko będzie dobrze, w końcu miesiąc to nie jest wcale tak długo.
- No tak, ale ta podróż, tyle czasu sama w pociągu.
- Nie będę sama, w tym pociągu nie jadę przecież tylko ja.
- Wiem, tylko ty tam nikogo będziesz znała. Obiecaj mi, że będziesz na siebie uważała i nie wplączesz się w coś.
- Obiecuję, zresztą cały czas będę z Natalią.
- No dobrze, chodź obudzimy resztę.
Pobiegłam
na górę obudzić Marcina, a tato poszedł po mamę. Po
śniadaniu poszłam z tatą zapakować moje rzeczy do samochodu. Już
o 900 pojechaliśmy na stację. Mama powiedziała, że nie
jedzie z nami, bo ma dużo roboty w domu więc pożegnałam się z
nią oraz bratem w domu. W samochodzie tata nie był zbyt rozmowny.
Gdy wszystkie moje bagaże znalazły się w pociągu odwróciłam
się do taty przytuliłam go, wsiałam do pociągu i odjechałam. Po
13 godzinnej jeździe dojechaliśmy na peron w Warszawie gdzie
czekały już na mnie ciocia Wiola wraz z Natalią. Wiola pozwała mi
mówić do niej po imieniu, była moją chrzestną i
wychowywała Natalkę sama. Wiola jest piękną szczupłą i dość
wysoką blondynką, natomiast Natalka jest niską brunetką, choć
tak samo ładną jak jej mama.
- Maja! - Wykrzyknęły radośnie jak tylko mnie zobaczyły.
- Hej laski, nawet nie wiecie jak się cieszę, że was widzę, jak tam?
- To ty lepiej opowiadaj, jak podróż? - Zapytała Wiola.
- Dobrze, było spokojnie bez zbędnych przystanków.
- Poznałaś kogoś fajnego?
- Natalia, bez przesady – skarciła córkę Wiolka – To jak jedziemy do domu?
- Jasne – powiedziałam – Jestem strasznie zmęczona tą podróżą.
Wiola
wraz z Natalią mieszkały w ślicznym domku na obrzeżach miasta,
jazda samochodem ze stacji zajęła nam jakieś 10 minut. W drodze
nikt się nie odzywał dopiero niedaleko domu Wiola zapytała się
mnie o szkołę. Mogłam opowiedzieć jej troszeczkę więcej niż
zazwyczaj, ponieważ ten rok był dość ciekawy, no i zdałam z
czerwonym paskiem, więc Ciotka była ze mnie dumna.
Po
przyjeździe do domu zaprowadziły mnie do mojego pokoju, znajdował
się on na piętrze naprzeciwko pokoju Natalii. Był urządzony
bardzo ładnie, ściany były żółte, meble ciemno brązowe.
Na środku stało piękne brązowe łóżko, z pościelą
koloru żółtego. Z obu stron łóżka stały etażerki.
Koło drzwi stała duża szafa. Naprzeciw łóżka było piękne
okno zajmujące całą ścianę z widokiem na ogród oraz
płynącą niedaleko rzeczkę. Kiedy już się rozpakowałam
postanowiłam wziąć prysznic. Potem zeszłam na dół pomóc
dziewczynom przygotować obiad. Po zjedzonym posiłku poszłyśmy z
Natalą do miasta, bo chciałam aby mnie oprowadziła. Z racji tego,
że dzień był piękny oraz ciepły poszłyśmy na lody. Kiedy
Natala płaciła ja się odwróciłam, żeby pójść
usiąść na ławkę, jednak wtedy poczułam, że moje lody właśnie
znalazły się na mojej ulubionej bluzce, a ja znalazłam się na
ziemi.
- Bardzo Cię przepraszam, nie wiem jak to się stało, daj rękę pomogą Ci wstać, naprawdę Cię przepraszam. - Nieznajomy zaczął swój monolog
- Nic się nie stało, zaraz pójdę z Natalą, to znaczy z siostrą do jakiegoś sklepu i kupię nową bluzkę. - Wzięłam chusteczkę i zaczęłam ścierać czekoladowe lody z mojej koszulki
- Pozwól mi chociaż zapłacić za nią.
- Nie, nie trzeba naprawdę.
- To pozwól zaprosić się chociaż na kolację, abym mógł Ci jakoś to zrekompensować.
Wtedy
podniosłam wzrok, aby odmówić nieznajomemu i aż
zaniemówiłam, albowiem sprawcą „wypadku” był mój
idol Tomasz Lach. Wydawało mi się, że śnie.
- Nnnie naprawdę to nie będzie konieczne. - Czułam się jak idiotka, ale tylko to zdołałam wydukać.
- A więc mnie znasz co? - Zapytał Tomson, kiedy zobaczył moją minę – W takim razie teraz musisz się zgodzić, przyjadę po Ciebie o 2000, tylko podaj mi adres.
Nie
dowierzając zapisałam mu adres ciotki na kartce, a pod spodem z
automatu swój numer telefonu. Całej tej scenie przyglądała
się zaszokowana Natalia. Tomson wziął ode mnie kartkę i się
uśmiechnął.
- O widzę, że dostałem coś więcej niż adres. W takim razie do zobaczenia o ósmej. - I odszedł. Po chwili poczułam, że Natala wiesza mi się na szyi i piszczy mi do ucha, że właśnie umówiłam się na randkę z Tomsonem.
- Wiem!! Nie mogę w to uwierzyć.
- Boże Majka co my tu jeszcze robimy, rusz się dziewczyno musimy kupić nową sukienkę i buty i w ogóle. Jest już... Matko Boska 1330. No to ja nie wiem co my tutaj jeszcze robimy. Pół godziny minie zanim dojdziemy do domu, trzeba jeszcze zrobić Ci makijaż, uczesać Cię i w ogóle jest tyle roboty jeszcze, a jeszcze mamie trzeba wszystko opowiedzieć. Szybko, szybko. - Poszłyśmy do sklepu, który Natka wybrała i kupiłyśmy tam piękną sukienkę, potem dopasowałyśmy buty i jeszcze kilka drobiazgów i o 1600 byłyśmy już w domu.
- Boże dziewczyny co wyście nakupowały, Natka miałaś pokazać jej tylko miasto.
- Tak wiem mamo, pokazywałam no i było tak gorąco, że poszłyśmy na lody i.... Boże jest już 1600 nie wiem czy zdążymy chodźcie do mojego pokoju, chodź mamo wszystko Ci zaraz opowiem. No chodźcie
Poszłyśmy
na górę do pokoju Natki, posadziła mnie na krześle przed
swoją toaletką i ponownie zaczęła opowiadać Wioli co się
wydarzyło, a ja zaczęłam się zamartwiać tym co ma się dziać
wieczorem.
- Maju kochanie, martwisz się czymś, bo zrobiłaś się naglę taka cicha – zapytała ciocia.
- Nie, po prostu zastanawiam się o czym ja mam z nim w ogóle rozmawiać, jak mam się zachowywać. Przecież jak ja go widzę w telewizji, albo gazecie to normalnie szału dostaje i tak się jaram, że nie mogę usiedzieć w jednym miejscu.
- Majka nie przejmuj się na pewno będzie wszystko ok, ja się tobą zajęłam wyglądasz prześlicznie, więc nie masz co się martwić.
- Naprawdę? Dobra ok, już się ogarniam. Dacie mi chwilkę mam jeszcze pół godziny więc chciała bym zadzwonić do mamy i do Hany.
- Jasne - powiedziały i wyszły
Najpierw
zadzwoniłam do Hany.
- Halo?
- Hej Hana, z tej strony Maja.
- Hej kochana, jak tam pierwszy dzień w Wawie.
- Chyba dobrze, byłam z Natką w mieście i poszłyśmy na lody i wpadł na mnie koleś i wybrudził mi moją bluzkę lodem.
- Jaki typek i co zrobiłaś?
- Nic, bo wiesz to był Tomson.
- Tomson? Ten Tomson?
- Tak ten Tomson, nic nie chciałam od niego i w ogóle, ale się uparł i jako rekompensatę zaprosił mnie na kolację dzisiaj wieczorem.
- Naprawdę?! Ale super, gotowa już jesteś?
- Tak, wiesz co będę już kończyć, bo chcę zadzwonić jeszcze do mamy, tylko mam do ciebie prośbę nie mów jej o tym ok?
- Jak chcesz, zresztą nie będę się z nią pewnie widziała. Ale jasne jak coś trzymam język za zębami. Tylko jak wrócisz to zadzwoń do mnie.
- Jutro zadzwonię, bo będzie pewnie późno jak wrócę, to do jutra paa.Właśnie miałam dzwonić do mamy, ale nie miałam takiej szansy, bo mój telefon zaczął dzwonić. Spojrzałam na wyświetlacz, ale nie rozpoznałam numeru.
- Halo?
- Cześć z tej strony Tomek.
- O cześć
- Wiesz nie miałem okazji zapytać Cię o imię...
- Mam na imię Maja
- O jak ładnie, mam nadzieję, że nasza kolacja nadal aktualna, tak? To świetnie, będę po Ciebie za 20 minutPodeszłam do lusterka, aby zobaczyć co ta moja kochana kuzynka zrobiła ze mną. Kiedy zobaczyłam swoje odbicie, to się nie poznałam, moje długie blond włosy były nakręcone i puszczone luźno na plecy, miałam na sobie nową sukienkę, buty na obcasie, lekki makijaż podkreślający moje niebieskie oczy i pełne usta. Wyglądałam naprawdę ładnie, musiałam podziękować Natalii, bo spisała się na medal. O 1950 zeszłam na dół, aby pokazać się dziewczynom i poczekać razem z nimi na Tomka. Czekały na mnie już na przed pokoju, kiedy Wiola mnie zobaczyła była zachwycona, jednak nie miała szczęście dużej się na mnie pogapić, bo usłyszałyśmy podjeżdżający samochód. Gdy zadzwonił dzwonek do drzwi poszła otworzyć.
- Dzień dobry nazywam się Tomasz Lach, jest może Maja?
- Dobry wieczór – powiedziała oschle Wiola – wiem kim pan jest, to pan wybrudził dziś bluzkę lodem mojej chrześnicy. Jestem Wiola, niech pan wejdzie – Wiola zaczęła się śmiać i wpuściła Tomsona do domu
- Dziękuję – odpowiedział wesoło Tomasz
- Maja, Natalka, chodźcie tutaj.
- Już idziemy! - Krzyknęła Natka
Kiedy
weszłyśmy do pomieszczenia w którym na nas czekali, Tomson
od razu się rozpromienił kiedy mnie zobaczył, zmieszana nie
wiedziałam co powiedzieć, więc tylko się uśmiechnęłam.
- Widzę was z powrotem o 2200 – powiedziała Wiola udając surową
- Bawcie się dobrze – powiedziała Natala śmiejąc się serdecznie
Wyszliśmy
z domu.
- Ślicznie wyglądasz - powiedział Tomson
- Dziękuję – powiedziałam rumieniąc się – to gdzie jedziemy?
- Aaa to będzie niespodzianka.
Uśmiechnęłam
się do niego aby dodać mu otuchy, bo widziałam, że jest
zdenerwowany bardziej niż ja. On także się do mnie uśmiechnął.
Gdy zajechaliśmy pod restaurację, nie mogłam uwierzyć temu co
widzę. Była to najlepsza restauracja w całej Warszawie. Mijałyśmy
ją z Natalką kiedy biegłyśmy kupić sukienkę, tak w nawiasie w
tym momencie byłam jeszcze bardziej wdzięczna jej co dla mnie
zrobiła. Tomson jak na dżentelmena przystało otworzył mi drzwi i
podał ramię, aby pomóc wysiąść. Dzisiejszego wieczoru
czułam się naprawdę jak księżniczka, przebywanie z Tomkiem było
coraz swobodniejsze, po godzinie od wejścia do restauracji poprosił
mnie do tańca.
- Nie Tomek błagam Cię, ja naprawdę nie umiem tańczyć.
- Nie martw się ja też nie, jakoś sobie poradzimy.
- Nie, nic z tego.
- Jeżeli się nie zgodzisz to zaciągnę Cię tam siłą.
- No to chyba będziesz musiał użyć wobec mnie przemocy.
Tomson
naprawdę nie żartował z tą przemocą, w jednej sekundzie
przerzucił mnie sobie przez ramię i zaniósł na parkiet.
- No widzisz, – powiedział – radzimy sobie coraz lepiej.
- Tak, na pewno. Wyglądam pewnie jak pokraka.
- Hahah nie przesadzaj.
- Możemy już iść z tond?
- Ale z parkietu, czy z restauracji?
- Ogólnie, możemy już jechać, nie lubię przebywać w tak zatłoczonych miejscach.
- Jasne, jest dopiero 2100 więc mamy jeszcze trochę czasu. Proponuje, żebyśmy poszli się przejść gdzieś. Co ty na to?
- Super.
Wyszliśmy
z restauracji i poszliśmy na spacer.
- To dokąd idziemy?
- Znam takie jedno fajne miejsce, co ty na to, żebym Cię tam zabrał?
- Dla mnie bomba.
sobota, 21 grudnia 2013
Afrodział 1
Już
chyba po raz setny tego dnia sprawdziłam czy wszystko spakowałam. W
końcu już jutro wyjeżdżałam na miesięczne wakacje do cioci do
Warszawy. Od miesiąca nie mówiłam chyba o niczym innym tylko
o wakacjach. Kiedy już wreszcie skończyłam nagle do mojego pokoju
weszła moja mama z dość ponurą miną.
- Naprawdę chcesz mnie zostawić samą?
- Mamusiu zobaczysz jak ten miesiąc minie szybko, nawet się nie obejrzysz a znowu będę w domu. Obiecuję, że będę codziennie dzwoniła.
- To oczywiste, że będziesz dzwoniła, nie puściła bym Cię tam inaczej.
- Hehe tak się cieszę, że tam jadę to będą najlepsze wakacje pod słońcem.
- Co ty tam będziesz tyle czasu robiła?
- Jeszcze nie wiem, ale na pewno będzie super.
- Dobra koniec tych pogaduszek chodźmy na dół na kolację.
- Ok, poczekajcie chwilkę na mnie zaraz przyjdę.
- Dobrze, pośpiesz się.
Kiedy
mama wyszła postanowiłam zadzwonić do Hany się pożegnać.
- Hej Hana, dzwonie, żeby się pożegnać, już jutro jadę do cioci.
- Jeszcze nie pojechałaś, a ja już tak za tobą tęsknie. Obiecaj, że będziesz codziennie dzwonić i opowiadać mi o wszystkim.
- Oczywiście, to do zobaczenia za miesiąc, teraz lecę na ostatnią rodzinną kolacyjkę. Paa
- Paa
Kiedy
zeszłam na dół moja rodzina siedziała już przy stole. Tego
wieczoru wszyscy przyglądali mi się dość dziwnie. Postanowiłam
nie robić z tego niepotrzebnej afery, już następnego dnia jechałam
pierwszy raz w życiu do stolicy. Po zjedzonym posiłku poszłam się
wykąpać i od razu iść spać, mimo tego, że była dopiero 2000.
Kiedy już skończyłam wieczorną toaletę weszłam na facebooka,
aby sprawdzić jeszcze wiadomości. Gdy tylko się zalogowałam mój
wzrok przykuła skrzynka z wiadomościami. Ku mojemu zaskoczeniu
wiadomość należała do mojego byłego chłopaka Krystiana po
otworzeniu okna z rozmową byłam zaskoczona tym co napisał ,,co
suko do warszawy się jedzie? Już nie wystarczają ci tutejsi
faceci, wszystkim już dałaś i teraz poszerzasz swoją działalność
dalej co?” Nie wiedziałam co mam o tym myśleć, więc po prostu
go zignorowałam. Wyprowadzona z równowagi wyłączyłam
laptopa zapakowałam do pokrowca i poszłam spać.
Hej jestem Maja
Lubię Afromental, więc postanowiłam napisać o nich opowiadanie. Liczę na miłe przyjęcie oraz uwagi z waszej strony :)
Czytałam już kilka takich opowiadań i tak mi się spodobały, że postanowiłam sama napisać.... Na pewno nie jest ono nie wiadomo jak dobre, ale mam nadzieję, że mimo wszystko spodoba się wam. Miłego czytania
Czytałam już kilka takich opowiadań i tak mi się spodobały, że postanowiłam sama napisać.... Na pewno nie jest ono nie wiadomo jak dobre, ale mam nadzieję, że mimo wszystko spodoba się wam. Miłego czytania
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)