Po moich wyjaśnieniach nikt nie
był zbyt rozmowny. Długo u mnie nie zabawili, bo po kilku minutach
Tomson poprosił ich, żeby zostawili nas samych, bo musimy
porozmawiać.
- Wiesz, wydaje mi się, że to wczoraj to chyba jednak była randka – wydawał mi się wytrącony z równowagi, ale miałam coś na swoje „usprawiedliwienie”
- Tak? No wiesz to, że już trzy razy próbowałeś mnie pocałować i przypominam, że powiedziałeś mi, że się we mnie zakochałeś. Ale ja przecież jestem znajomą, która jest łamagą i spadła ze schodów, a ty jako dobry kolega odwiedzasz mnie w szpitalu – zaczęłam prawie na niego krzyczeć,a w oczach stanęły mi łzy. - i co uważasz, że to ja jestem nie fair?!
Jednak takiej reakcji się nie
spodziewałam, Tomek po prostu wstał i wyszedł, a ja nie
wytrzymałam i się rozpłakałam. Znałam go od wczoraj, a już
straciłam dla niego głowę, rozpłakałam się kilka razy i myśląc
o nim spadłam ze schodów. Ta bajka jak on to określił,
powoli zamieniała się w koszmar. Chciałam w tym momencie do kogoś
przytulić, wyżalić się komuś, ale nie miałam pojęcia gdzie są
dziewczyny, więc wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Hany.
- Halo?
- Hej, masz chwilkę?
- Jasne, tak się cieszę, że dzwonisz. Jak tam było na randce? Opowiadaj.
- Hmmm, było ok, zabrał mnie do restauracji, potem na spacer i odwiózł mnie do domu
- Tyle? Coś kręcisz...
- No dobra na spacerze próbował mnie pocałować...
- O matko i jak było?
- Nie mam pojęcia, do niczego nie doszło, zatrzymałam go...
- Nie.....
- Poczekaj jak skończę co? No i wtedy poprosiłam go, żeby odwiózł mnie do domu, ale w aucie nie wytrzymałam i się rozpłakałam. No i on wtedy mnie przytulił, potem powiedział mi, że się we mnie zakochał i że to wszystko jest jak w jakiejś bajce.
- I co wtedy?
- Nic, poszłam do domu. Nie mogłam spać przez to wszystko i poszłam do kuchni napić się wody, ale jak wracałam na górę to potknęłam się na schodach i spadłam.
- Boże i co Ci się stało?
- Jestem w szpitalu, mam złamaną rękę i jestem cała poobijana.
- Kochanie, mogłabyś na siebie uważać?
- Jasne, ale to nie moja wina, no ale wracając do tematu Tomka, to jak się ocknęłam w szpitalu to on był przy mnie, bo Natalka do niego zadzwoniła. No i znowu próbował mnie pocałować, tym razem nie stawiałam oporów, ale weszła pielęgniarka i pocałował mnie w policzek. No, a za drugim razem zadzwonił jego telefon. Okazało się, że to Łozo, zapytał się go, gdzie jest, a on na to, że w szpitalu, Wozz tak szybko się rozłączył, że Tomson nie miał szansy nawet powiedzieć mu co się stało. Kiedy przekomarzaliśmy się usłyszeliśmy na korytarzu dziwnie dźwięki, a potem na salę wpadł Wozz zresztą chłopaków i przynieśli ze sobą baloniki z napisem „Tomuś wracaj do zdrowia”, no i potem wszystko zaczęło się komplikować. Tomek powiedział, że jestem jego znajomą i , że miałam wypadek i on do mnie przyszedł, a mnie to zabolało i jak Baron się go zapytał, czy to ze mną był wczoraj na randce, powiedziałam, że muszę wprowadzić go z błędu, bo to było tylko spotkanie znajomych, no i Tomkowi się to nie spodobało i wyprosił ich. Jak powiedziałam, że to nie była randka, tylko spotkanie dwojga znajomych w ramach przeprosin.
- I co?
- Nic pokłóciliśmy się, a On bez słowa wyszedł. - nie wytrzymałam i znowu się rozpłakałam
- Nie no nie wierze, Majka nie płacz, wszystko się ułoży. Gdybym tam był to bym Cie przytuliła, ale mnie tam nie ma więc musisz wziąć się w garść.
- Tak wiem, rozmowa z tobą zdziałała już cuda, ciesze się, że cie mam. Przepraszam Cie, ale muszę kończyć, bo przyszedł lekarz pa
- Bye, trzymaj się.
Na salę wkroczył dość młody
i przystojny doktor, uśmiechnął się do mnie i zapytał jak się
czuje.
- Dobrze – odpowiedziałam – Panie doktorze, czy długo jeszcze tu zostanę?
- Nie, zaraz dam Pani wypis.
- Dziękuję bardzo.
Kiedy wyszedł lekarz, nie
mogłam się ogarnąć i nie wiedziałam co z sobą zrobić. Ale na
szczęście weszła Natalka.
- A gdzie Wiola? - zapytałam
- Musiała iść coś załatwić. A gdzie Tomson?
- Nie wiem – odpowiedziałam ponura.
- Hej tylko nie płacz, co się stało - opowiedziałam jej wszystko tak jak Hanie. Była zdziwiona tym, że Tomek wyszedł bez słowa. Po jakiś 30 minutach przyszła Ciotka i zabrała nas do domu. Przy wieczornej toalecie Natalia musiała mi pomóc, bo nie mogłam sobie poradzić z tym gipsem. Kiedy już skończyłyśmy poszłam do pokoju położyć się spać, bo byłam wyczerpana, jednak nie miałam szansy, bo zadzwonił mój telefon.
Super ! <3
OdpowiedzUsuń