poniedziałek, 23 grudnia 2013

Afrodział 3

Miejsce do którego zabrał mnie Tomek było magiczne.
  • I jak podoba Ci się? - zapytał
  • Jasne, jest ślicznie.
  • Cieszę się, że Ci się podoba – powiedział po czym zaczął zbliżać się do mnie, aby mnie pocałować. Nie byłam jednak na to gotowa, więc go zatrzymałam.
  • Powinieneś odwieść mnie do domu, jest już 2140, nie chcę denerwować cioci.
  • Tak masz rację – powiedział zrezygnowany chłopak – tak będzie lepiej.
W drodze powrotnej żadne z nas się nie odzywało, na twarzy Tomsona widać było zawiedzenie, a ja żeby się nie rozpłakać karciłam się w myślach za to, że jednak go powstrzymałam. Marzyłam o takiej chwili od dawna, a jak już moje marzenie zaczęło się spełniać po prostu odepchnęłam go, no i właśnie w tym momencie moje nerwy nie wytrzymały i się rozpłakałam. Kiedy Tomek to zauważył był zdruzgotany, zatrzymał auto i spojrzał na mnie.
  • Bardzo Cię przepraszam za tamto... Nie wiem co sobie myślałem.
  • Nnnie to jaa Cię przrzepraszszam – powiedziałam cała zasmarkana.
  • Ty mnie, niby za co? - zapytał nie dowierzając.
  • Mam być z tobą szczera?
  • Oczywiście.
  • Marzyłam o takiej chwili od bardzo dawna, kiedy właśnie moje słodkie sny zaczęły się spełniać ja to wszystko przerwałam i... i... i... - po moich policzkach znów spłynęły łzy psując mi makijaż.
  • Cii już spokojnie nie płacz – Tomek przytulił mnie mocno, abym się uspokoiła – to wszystko potoczyło się zbyt szybko, proszę wybacz mi i nie płacz już ok?
  • Oook, możesz odwieźć mnie już do domu?
  • Tak, tak będzie najlepiej.
Ruszyliśmy w stronę mojego domu w ciszy, po dotarciu nie wiedziałam jak mam się zachować, bo po policzkach ciągle spływały mi łzy. Tomek, był bardzo ponury, miałam wrażenie, że się na mnie gniewa.
  • Przepraszam – wyszeptałam.
  • Nie masz za co, to ja Cię jeszcze raz przepraszam. - powiedział w taki sposób jakby naprawdę był zły.
  • Więc dlaczego jesteś na mnie zły – zapytałam zła na siebie, że znowu płaczę.
  • Nie jestem na Ciebie zły, tylko na siebie.
  • Jak to? Dlaczego?
  • Po prostu nie znałem siebie od tej strony, jestem zaskoczony, że targają mną tak silne emocje przy tobie – powiedział patrząc mi w oczy, widziałam w nich swoje odbicie, oraz emocje o których mówił. To co zobaczyłam tak mną wstrząsnęło, że byłam jeszcze bardziej wściekła na siebie i znowu się rozpłakałam.
  • Lepiej już pójdę, dobranoc
  • Dobranoc, mogę zadzwonić jutro? - zapytał nieśmiało.
  • Jasne – odpowiedziałam z uśmiechem, żeby po czół się lepie, on także się uśmiechnął.
Wysiadłam z auta i skierowałam się w stronę domu, cały czas czułam na sobie wzrok Tomka. Kiedy weszłam do domu usłyszałam odpalany silnik jego auta, postanowiłam pójść do pokoju i opowiedzieć o wszystkim Natalii i Wioli.
  • O Maja już jesteś – powiedziała Wiola widząc mnie – Matko Boska, co się stało, czemu płaczesz?
  • Już jest dobrze.
  • Co On Ci zrobił?
  • Nnnic takiego, to moja wina – i opowiedziałam im co się wydarzyło.
  • Ja mu dam, całować na pierwszej randce!
  • Oh Mamo nie bądź głupia, przecież... Boże Majka jak mogłaś mu odmówić?! Przecież to Tomson!
  • No i co z tego? To, że jest jakimś tam celebrytą to nie znaczy, że może się tak zachowywać. - skarciła córkę
  • Mogła byś nie przesadzać mamo?
  • To jak już będziecie wiedziały czy dobrze zrobiłam czy źle to powiedzcie, a ja idę spać dobranoc. - zaskoczone spojrzały na mnie dziwnie i się opanowały.
  • Dobranoc kochanie – powiedziała dziwnie Wiola.

Czułam się bardzo dziwnie, nie mogłam spać i o wpół do pierwszej zeszłam na dół do kuchni napić się wody, wracając do pokoju potknęłam się na schodach i spadłam. Usłyszałam tylko jak Wiola krzyczy do Natki, żeby dzwoniła na pogotowie i straciłam przytomność.




Trochę krótki.... :) 

2 komentarze: