Miejsce
do którego zabrał mnie Tomek było magiczne.
- I jak podoba Ci się? - zapytał
- Jasne, jest ślicznie.
- Cieszę się, że Ci się podoba – powiedział po czym zaczął zbliżać się do mnie, aby mnie pocałować. Nie byłam jednak na to gotowa, więc go zatrzymałam.
- Powinieneś odwieść mnie do domu, jest już 2140, nie chcę denerwować cioci.
- Tak masz rację – powiedział zrezygnowany chłopak – tak będzie lepiej.
W
drodze powrotnej żadne z nas się nie odzywało, na twarzy Tomsona
widać było zawiedzenie, a ja żeby się nie rozpłakać karciłam
się w myślach za to, że jednak go powstrzymałam. Marzyłam o
takiej chwili od dawna, a jak już moje marzenie zaczęło się
spełniać po prostu odepchnęłam go, no i właśnie w tym momencie
moje nerwy nie wytrzymały i się rozpłakałam. Kiedy Tomek to
zauważył był zdruzgotany, zatrzymał auto i spojrzał na mnie.
- Bardzo Cię przepraszam za tamto... Nie wiem co sobie myślałem.
- Nnnie to jaa Cię przrzepraszszam – powiedziałam cała zasmarkana.
- Ty mnie, niby za co? - zapytał nie dowierzając.
- Mam być z tobą szczera?
- Oczywiście.
- Marzyłam o takiej chwili od bardzo dawna, kiedy właśnie moje słodkie sny zaczęły się spełniać ja to wszystko przerwałam i... i... i... - po moich policzkach znów spłynęły łzy psując mi makijaż.
- Cii już spokojnie nie płacz – Tomek przytulił mnie mocno, abym się uspokoiła – to wszystko potoczyło się zbyt szybko, proszę wybacz mi i nie płacz już ok?
- Oook, możesz odwieźć mnie już do domu?
- Tak, tak będzie najlepiej.
Ruszyliśmy
w stronę mojego domu w ciszy, po dotarciu nie wiedziałam jak mam
się zachować, bo po policzkach ciągle spływały mi łzy. Tomek,
był bardzo ponury, miałam wrażenie, że się na mnie gniewa.
- Przepraszam – wyszeptałam.
- Nie masz za co, to ja Cię jeszcze raz przepraszam. - powiedział w taki sposób jakby naprawdę był zły.
- Więc dlaczego jesteś na mnie zły – zapytałam zła na siebie, że znowu płaczę.
- Nie jestem na Ciebie zły, tylko na siebie.
- Jak to? Dlaczego?
- Po prostu nie znałem siebie od tej strony, jestem zaskoczony, że targają mną tak silne emocje przy tobie – powiedział patrząc mi w oczy, widziałam w nich swoje odbicie, oraz emocje o których mówił. To co zobaczyłam tak mną wstrząsnęło, że byłam jeszcze bardziej wściekła na siebie i znowu się rozpłakałam.
- Lepiej już pójdę, dobranoc
- Dobranoc, mogę zadzwonić jutro? - zapytał nieśmiało.
- Jasne – odpowiedziałam z uśmiechem, żeby po czół się lepie, on także się uśmiechnął.
Wysiadłam
z auta i skierowałam się w stronę domu, cały czas czułam na
sobie wzrok Tomka. Kiedy weszłam do domu usłyszałam odpalany
silnik jego auta, postanowiłam pójść do pokoju i
opowiedzieć o wszystkim Natalii i Wioli.
- O Maja już jesteś – powiedziała Wiola widząc mnie – Matko Boska, co się stało, czemu płaczesz?
- Już jest dobrze.
- Co On Ci zrobił?
- Nnnic takiego, to moja wina – i opowiedziałam im co się wydarzyło.
- Ja mu dam, całować na pierwszej randce!
- Oh Mamo nie bądź głupia, przecież... Boże Majka jak mogłaś mu odmówić?! Przecież to Tomson!
- No i co z tego? To, że jest jakimś tam celebrytą to nie znaczy, że może się tak zachowywać. - skarciła córkę
- Mogła byś nie przesadzać mamo?
- To jak już będziecie wiedziały czy dobrze zrobiłam czy źle to powiedzcie, a ja idę spać dobranoc. - zaskoczone spojrzały na mnie dziwnie i się opanowały.
- Dobranoc kochanie – powiedziała dziwnie Wiola.
Czułam
się bardzo dziwnie, nie mogłam spać i o wpół do pierwszej
zeszłam na dół do kuchni napić się wody, wracając do
pokoju potknęłam się na schodach i spadłam. Usłyszałam tylko
jak Wiola krzyczy do Natki, żeby dzwoniła na pogotowie i straciłam
przytomność.
Trochę krótki.... :)
Już kocham tego bloga ! <3
OdpowiedzUsuńHeheh cieszę się :*
Usuń