Obudziłam
się cała obolała, nie wiedziałam gdzie jestem, ani co tam robię,
z nocy niewiele pamiętałam. Kiedy próbowałam otworzyć oczy
byłam zaskoczona bielą ścian, która raziła mnie w oczy.
Obok mojego łóżka ktoś siedział, był on taki przystojny,
przypominał mi anioła, ale coś mi się tu nie zgadzało, czy
anioły noszą czarne czapki?
- Czy ja jestem w niebie? - zapytałam dość zdziwiona, a w oczach anioła widziałam przerażenie, a po chwili ulgę.
- Obudziłaś się – powiedział z tą samą ulgą w głosie, którą widziałam w jego oczach.
- Czy ja nie żyję? - ponowiłam pytanie, ale jaśniej
- Oczywiście, że nie. Jesteś w szpitalu, nic nie pamiętasz?
- Poje*ało cię? Przecież..... - po chwili sobie przypomniałam – przecież spadłam ze schodów, jak mam cokolwiek pamiętać. A ty co tutaj właściwie robisz?
- A co mam iść? - zapytał nieco urażony Tomson
- Nie, zostań jak już jesteś. Skąd wiesz, że miałam wypadek i jestem w szpitalu?
- Zadzwoniła do mnie twoja siostra, właśnie miałem iść spać, – zaczął się tłumaczyć – ale jak się dowiedziałem co się stało to natychmiast przyjechałem.
- Ok, to nie przesłuchanie nie musisz się tłumaczyć – uśmiechnęłam się przepraszająco i wtedy weszły Wiola z Natalą
- Już się obudziłaś – powiedziała ciocia z ulgą – bardzo boli?
- Niekonieczne – odpowiedziałam
- Pewnie morfina jeszcze działa.
- Pewnie tak, co mi tak właściwie jest?
- Masz złamaną lewą rękę i jesteś strasznie poobijana.
- O Boże, przecież ja spadłam tylko ze schodów....
- Kochanie nie denerwuj się. Pójdę poinformować pielęgniarkę, że się obudziłaś.
- Pójdę z tobą – wtedy przypomniało mi się, że jest z nami tu jeszcze Natalka. Uśmiechnęłam się do niej, a ona odwzajemniła go i poszła z ciotką.
W
chwili gdy wychodziły od razu spojrzałam na Tomka, który
nawet na chwilkę nie spuścił ze mnie wzroku.
- Wiesz, nie mogłem spać dzisiaj w nocy, cały czas myślałem o wczorajszym wieczorze. - Byłam zaskoczona, bo Tomson wypalił z tym tak nagle.
- Ja też nie mogłam spać – przyznałam się – dlatego poszłam do kuchni napić się wody i to wtedy spadłam z tych schodów.
- Czyli można powiedzieć, że to moja wina.
- Nie masz prawa nawet tak myśleć – nakrzyczałam na niego zdenerwowana
- Ale, to wszystko jest dziwne, najpierw wpadam na Ciebie i brudzę twoją bluzkę lodem, potem zapraszam Cię na kolacje, zakochuje się w tobie a potem Ty spadasz ze schodów i co najlepsze dowiaduję się, że myślałaś wtedy o mnie. Jak w jakiejś bajce.
- Powtarzam jeszcze raz, że nie masz prawa tak myśleć. - Uśmiechnęłam się do niego, patrząc mu w oczy. Tomson popatrzył się na mnie wtedy z takim uczuciem, że aż mi dech zaparło w piersiach, a on zaczął pochylać się, aby złożyć na moich ustach pocałunek...
No nareszcie ! :*
OdpowiedzUsuńKocham <3
dawaj kolejny !
Kolejny nie jest jeszcze gotowy, będzie jutro. Cieszę się, że Ci się podoba.
Usuń