Następnego dnia rano obudziłam
się cała w skowronkach, ponieważ to dziś były moje osiemnaste
urodziny. Po wczorajszych zakupach Tomek obiecał mi, że ten dzień
będzie wyjątkowy. Jeszcze kilka dni temu miałam w planach spędzić
go z Natką i Wiolą, ale jak się okazało ciocia musiała iść do
pracy, a ja spędzałam ten dzień w towarzystwie Natalii i chłopaków
z Afromental. Kiedy tylko otworzyłam oczy spostrzegłam wiszącą na
drzwiach karteczkę, podeszłam bliżej. Pisało na niej „Jak
wstaniesz zadzwoń do mnie, przyjdę do ciebie, ale broń Boże nie
schodź na dół.” Zaskoczona wybrałam numer do Natalii.
- Już idę – usłyszałam tylko i się rozłączyła.
Nie wiedząc co mam robić
usiadłam na łóżku, ale zaraz potem do mojego pokoju wpadła
zdyszana kuzynka.
- No to ubierzemy Cię teraz i idziemy na zakupy, a tak w ogóle to STO LAT!! - podskoczyła do mnie i pocałowała mnie w policzek.
- Dziękuję, ale po co na zakupy? Przecież niedawno byłyśmy.
- Nie żartuj sobie ze mnie. Nie pójdziesz na swoją osiemnastkę w jakiejś starej sukience, a przy okazji ja też może kupie sobie coś nowego
Po chwili jednak zgodziłam się,
w sumie to miała rację. Po udanych zakupach wróciłyśmy do
domu i zaczęłyśmy się szykować.
- A tak właściwie to gdzie jest Wiola? - zapytałam.
- Musiała jechać wcześniej do pracy.
- Szkoda, nawet się dzisiaj nie widziałyśmy – uśmiechnęła się do mnie
- Jestem ciekawa co chłopaki wymyślili – powiedziała zmieniając temat.
- Tak, na pewno nie będziemy się nudziły
Szykowałyśmy się cały dzień,
chciałyśmy aby wszystko było idealne. Natalia bardzo się
stresowała, bo było to jej pierwsze spotkanie z całym zespołem. O
2000 przyjechał po nas Tomson. Okazało się, że impreza
będzie w Domu Pracy Twórczej . Kiedy byliśmy w drodze Tomek
powiedział:
- Natalia, mogła byś zadzwonić do swojej mamy i powiedzieć, że nie wrócicie dzisiaj na noc?
- A nie wrócimy?
- Myślisz, że ktokolwiek będzie w stanie was odwieść? - zapytał śmiejąc się.
- Nie, raczej nie.
- A właśnie miałem wam powiedzieć że nie będzie wszystkich. Będę oczywiście Ja, Wozz i Baron, reszcie nie pasowało, bo jest to ostatni weekend przed trasą koncertową i wiecie, chcieli spędzić go ze swoimi kobietami.
- A Baron? - zapytałam zdziwiona
- Jego dziewczyna musiała jechać do rodziców, a biednego Wojtusia rzuciła ostatnio jego laska
Zapadła cisza, żadna z nas nie
chciała tego komentować. Po około 10 minutach dojechaliśmy na
miejsce. Dom był piękny, oczywiście widziałam go już wcześniej
na YT, ale na żywo wyglądał jeszcze lepiej. Weszliśmy do środka,
wszędzie unosił się zapach jedzenia i kwiatów.
- A więc zapraszam do salonu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz