środa, 30 kwietnia 2014

KOniec

Kochani Moje AfroOpowiadanie dobiegło końca. Dziękuję za miłe słowa wsparcia i mam nadzieję, że podobało wam się. Dziękuję także mojej przyjaciółce Pauli, kuzynce Sandrze, no i całej Afrorodzinie za to, że dzięki wam dotarłam do końca mimo tak wielu trudności. Dziękuję za wsparcie.

Jeżeli macie jakiekolwiek pytania zapraszam na mojego aska   http://ask.fm/Hikui
oraz facebooka   https://www.facebook.com/sandra.a.drozdek

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Afrodział 16

Tomson siedział w salonie na kanapie i patrzył się na mnie jakby zobaczył ducha. Nie zastanawiając się nad tym co robię podeszłam do sofy i usiadłam koło niego. Nadal patrzył się na mnie jakby nie wierzył, że jestem z nim w jednym pomieszczeniu. Nie mogłam dużej patrzeć jak cierpi więc wyszeptałam tylko jedno zdanie
  • Ja też Cię kocham – przysunęłam się bliżej i pocałowałam go z największym uczuciem na jakie było mnie tylko stać. Od razu odwzajemnił pocałunek przytulając mnie tak mocno, aby nie dzieliła nas żadna przestrzeń. Spędziliśmy resztę dnia u niego w salonie całując się i obściskując z namiętnością. Nie zadawaliśmy żadnych zbędnych pytań, tylko cieszyliśmy się swoją obecnością. Pod wieczór zadzwonił jego telefon, podając mu zerknęłam na wyświetlać. Dzwonił Wozz
  • No gołąbeczki nie mam dobrych wieści.
  • Co się stało? - zapytał zdezorientowany Tomek
  • Nasze zguby właśnie zostały bezdomne.
  • Jakie zguby?
  • Maja i Daria
  • Jaka Daria
  • Zaraz Ci opowiem o niej – szepnęłam do niego, Tomson kiwnął głową, a do telefonu powiedział
  • Jasne przyjeżdżajcie.
  • Co się stało – zapytałam
  • Zaraz będzie tutaj Wojtuś z jakąś Darią
  • A tak, Daria to moja kuzynka, która przyjechała tutaj ze mną.
  • No tak, mogłem się domyśleć. Przepraszam, ale mój mózg jest wyczerpany
  • To ja mam propozycję. Ty się prześpij, a ja trochę tu posprzątam.
Po 20 minutach Tomek jednak został wyrwany z drzemki, dzwonkiem do drzwi. Poszłam otworzyć. W drzwiach stali przytuleni Łozo i Daria.

  • Wozz, czy ty rozkochasz w sobie całą moją rodzinę?
  • Nie, ona jest ostatnia
  • A co z Natką?
  • Nic, powiedziała, że i tak mnie nigdy nie kochała i mamy wypier*alać z jej domu.
  • No tak, mogłam się tego spodziewać. - Wejdźcie do środka. Poszliśmy do salonu. Po chwili Tomek powiedział, że idziemy spać, bo jest wyczerpany. Spojrzeliśmy na niego zaskoczeni
  • No co? - zapytał – ja z Mają idziemy do mojej sypialni, wy weźcie sobie pokój gościnny i po kłopocie. A teraz dobranoc wszystkim. Poszliśmy na górę. Mój dzień skończył się w ciszy i spokoju w objęciach ukochanego. Miałam nadzieję, że ta piękna chwila będzie trwała wiecznie.

niedziela, 27 kwietnia 2014

Afrodział 15

Kiedy Daria weszła do taksówki od razu ruszyliśmy. Na początku jechałyśmy w ciszy, ale nie trwało to długo, bo zaraz zaczęła zasypywać mnie pytaniami. Opowiedziałam jej cały plan, a ona zadała mi tylko jedno pytanie
  • Poznasz mnie z chłopakami?
  • Jasne – uśmiechnęłam się do niej.
Podróż trwała 2 godziny dłużej z powodu awarii pociągu. Byłyśmy już na skraju załamania nerwowego, kiedy wreszcie maszyna ruszyła dalej. Zastanawiałam się, czy Wiola przyjmie nas pod swój dach z niezapowiedzianą wizytą. Po dojechaniu na miejsce wsiadłyśmy do taksówki i ruszyłyśmy do domu ciotki. Była już 830 więc miałam nadzieję, że zastaniemy ją w domu. Zadzwoniłyśmy do drzwi, otworzyła nam ubrana już kompletnie Wiola.
  • Majka?! Daria?! Co wy tutaj robicie?
  • Niespodzianka! - uśmiechnęłam się do niej – Muszę porozmawiać z Tomsonem. Pozwolisz, że zatrzymamy się na kilka dni u Ciebie?
  • Jasne wchodźcie, wasi rodzice wiedzą, że tu jesteście?
  • Tak, wydzwaniali do nas całą drogę.
  • Natalia i Wojtek są w kuchni...
  • Wojtek? A co on tutaj robi tak wcześnie
  • Okupuje mi kanapę już od kilku dni
  • Co się stało
  • Nic, powiedział, że chce spędzać z Natką każdą wolną chwilę, a ja nie pozwoliłam im spać razem. A już tym bardziej, żeby ona nocowała u niego.
  • No tak, to my do nich pójdziemy.
    Kiedy weszłyśmy do kuchni siedzieli obok siebie, ale nie odzywali się. W pomieszczeniu dało się wyczuć napiętą atmosferę,
  • Cześć – powiedziałam wchodząc do kuchni
  • Majka! - wykrzyknęli jednocześnie, pierwszą osobą która do mnie podbiegła był Łozo.
  • Wojtek, ty tutaj?
  • Tak, musieliśmy odwołać tymczasowo trasę koncertową, bo Tomek nie jest w stanie się ogarnąć, od koncertu na którym byłaś cały czas łazi nawalony, nie można mu przemówić do rozumu.
  • Dlatego tutaj jestem, słyszałam co się stało i muszę z nim porozmawiać. A tak, Wojtek poznaj Darię moją kuzynkę.
  • Cześć jestem Daria – Darka uśmiechnęła się, a Wojtek tylko podszedł do niej i pocałował ją w rękę. Czułam, że za tym gestem kryję się coś więcej, Natalia chyba też, bo zauważyłam jak ręce zaciska w pięści.
  • To wy sobie porozmawiajcie, a ja lecę na górę zostawić nasze rzeczy i spadam do Tomka. - powiedziałam i wycofałam się z kuchni. Weszłam do pokoju w którym mieszkałam poprzednio i wyciągnęłam telefon, żeby zadzwonić do Tomka. Tak jak się spodziewałam odebrał szybko.
  • Maja? - po jego głosie rozpoznałam, że ma za sobą nieprzespaną noc no i trochę wypił
  • Cześć, dzwonie zapytać się czy....
  • Czy?
  • Nie wiem jak to powiedzieć....
  • Domyślam się o co chcesz zapytać i moja odpowiedź brzmi tak kocham cię.

Z oczu popłynęły mi łzy, rzuciłam telefon na łóżko i wybiegłam przed dom aby złapać taksówkę. Los mi sprzyjał, ponieważ po chwili przed domem pojawiła się taksówka. Ktoś musiał ją zamówić. Nie wierzyłam w to, że znalazła się tu przypadkowo. Kiedy wsiadłam do środka kierowca zapytał mnie o adres, bez zastanowienia podałam mu adres Tomka. Gdy taksówka zatrzymała się pod domem wybiegłam z niej. Nie pukając złapałam za klamkę, tak jak się spodziewałam drzwi były otwarte. 

sobota, 26 kwietnia 2014

Afrodział 14

Całe dwa dni zachowywałam się jak robot, po koncercie Daria została u mnie na dwa dni. Wspierała mnie, ale ja nie byłam w stanie jej opowiedzieć co zdarzyło się w Warszawie. Nie mogła uwierzyć w to co Tomek powiedział publicznie, bo wszystkim wydawało się, że jest szczęśliwy ze swoją dziewczynom, a on tymczasem wyskoczył z tekstem, że to wszystko było udawane. Kiedy tylko spojrzał na mnie i powiedział do mikrofonu, że mnie kocha od razu wszystkie kamery skierowały się na mnie, wszyscy widzieli jak uciekam nie mogąc powstrzymać łez. Koncert musiał zakończyć się pół godziny przed czasem, bo Tomson nie był w stanie dalej śpiewać. Już następnego dnia w internecie pojawiły się moje zdjęcia. Kilka osób z Warszawy twierdziło, że widziało nas razem. Jednak nie wydawało mi się to prawdą. Nie mogłam w to uwierzyć, w głowie cały czas słyszałam słowa Tomka. Nie wytrzymując napięcia, które się we mnie rodziło wzięłam telefon i zadzwoniłam do niego. Odebrał od razu.
  • Maja, jak dobrze, że dzwonisz. Nie mogłem się odczekać kiedy wreszcie usłyszę twój głos....
  • Dlaczego to zrobiłeś? - przerwałam mu
  • Co? - zapytał zbity z tropu
  • Dlaczego zacząłeś wygadywać wtedy te głupstwa. Nie mogłeś się powstrzymać przed zrobieniem ze mnie pośmiewiska?
  • Jak? Ale dlaczego tak uważasz?
  • A dlaczego niby nie?
  • Ale Majka, kiedy to prawda
  • To dlaczego nie odbierałeś ode mnie telefonów? - zapytałam znowu płacząc, nie mogłam sobie darować tego, że w ostatnim czasie tak dużo płakaam
  • Nie wiedziałem co mam Ci powiedzieć.
  • Prawdę Tomek, prawdę. Myślę, że ta rozmowa nie ma sensu, niepotrzebnie dzwoniłam cześć. - rozłączyłam się i zaczęłam płakać nie mogąc się uspokoić. Po godzinie zasnęłam wyczerpana płaczem. Obudziłam się w nocy wzięłam telefon, żeby sprawdzić godzinę. Miałam wiadomość, była od Tomsona. „Przepraszam za moje zachowanie, jeżeli chciałabyś dać mi szanse się wytłumaczyć to zadzwoń. Cały czas jestem przy telefonie.”
  • Jasne, nie licz na to – szepnęłam do siebie i poszłam wziąć gorący prysznic. Byłam całą spięta, gorąca woda rozluźniała napięte mięśnie. Stojąc tak i oblewając się wodą do głowy wpadł mi pomysł. Biegiem wróciłam do pokoju owinięta tylko ręcznikiem. Wyciągnęłam laptopa i pospiesznie sprawdziłam w internecie kiedy jest najbliższy pociąg do Warszawy. Następnie zadzwoniłam do Darii. Po 6 sygnałach usłyszałam jej zaspany głos
  • Halo?
  • Przepraszam, że Cię obudziłam. Masz może ochotę na małą wycieczkę?
  • Jaką wycieczkę? Gdzie?
  • Jestem pewna, że Ci się spodoba. Ubieraj się przyjadę po Ciebie taksówką za 2 godziny. Spakuj najpotrzebniejsze rzeczy i kilka ubrań.
  • Ale Majka, gdzie ty chcesz jechać?
  • Wszystkiego dowiesz się w taksówce. Zostaw tylko krótki list rodzicom, że jesteśmy cały czas pod telefonem jak chcą się wszystkiego dowiedzieć niech dzwonią. W końcu jesteśmy już pełnoletnie.
  • No tak, dobra nie wiem co kombinujesz, ale ufam Ci, mniej więcej.

czwartek, 3 kwietnia 2014

Afrodział 13

Całą drogę powrotną rozmyślałam nad tym co się wydarzyło w ciągu tego miesiąca. Nie mogłam w to uwierzyć, jednak po głowie krążyło mi tylko jedno pytanie, dlaczego? Kiedy dojechałam od razu spostrzegłam tatę, jednak nie był on sam, po jego prawej stronie stała Hana, bardzo ucieszyłam się na jej widok. Natomiast po lewej stronie stał nie kto inny jak Krystian. Podeszłam bliżej tato uśmiechnął się do mnie promiennie.
  • Witaj w domu córeczko – przytulił mnie – A cóż to za kwaśna mina?
  • Nie nic po prostu zmęczona jestem – Następnie podeszłam do Hany i mocna uczepiłam się jej szyi, miałam ochotę się rozpłakać. Jednak to nie był najlepszy moment, wolałam poczekać aż zamkniemy się w moim pokoju i będę mogła bez obaw opowiedzieć jej wszystko ze szczegółami. Oderwałam się od niej i od razu ruszyłam w stronę parkingu.
  • Hej! A ze mną się nie przywitasz? - usłyszałam głos Krystiana
  • Nie - rzuciłam tylko przez ramię i poszłam dalej. Od razu ruszyli za mną. Dojechaliśmy do domu. Jak się spodziewałam w salonie siedzieli rodzice Krystiana. Przywitałam się z wszystkimi i skierowałam się od razu na górę, po drodze złapałam Hanę za rękę i poszłyśmy do mojego pokoju. Kiedy byłyśmy już same opowiedziałam jej wszystko dokładniej niż przez telefon. Gdy mówiłam, z oczu mimowolnie płynęły mi łzy. Wysłałam tylko jeszcze do Wiolki sms'a o szczęśliwym dotarciu. Hana została u mnie na noc więc mogłyśmy gadać do woli jednak zmęczona podróżą szybko zasnęłam. Już następnego dnia wróciłam do codziennych czynności. Jako, że Hana nie należała do rozrywkowych osób nie jeździłyśmy na żadne koncerty, ale za to spędzałyśmy wspólnie mnóstwo czasu. Jeździłyśmy na rolkach, chodziłyśmy do kina na pizzę, więc wakacje mijały świetnie. Jednak w przedostatnim tygodniu wakacji niedaleko miejscowości w której mieszkałyśmy odbywał się koncert Afromental.
  • Świetnie zaliczę dwa koncerty w ciągu jednych wakacji – uśmiechnęłam się do Hany – Ale ty jedziesz ze mną
  • Błagam Cię, wiesz, że nie lubię jeździć na koncerty, ja mam swój świat Ty swój Jedź z Darią, nie wybaczy Ci jak z nią nie pojedziesz.
  • Racja. Na pewno nie chcesz?
  • Tak na pewno – więc wieczorem zadzwoniłam do swojej kuzynki, która tak samo jak ja uwielbiała ich.
  • Hej murzynu, słyszałaś już o koncercie?
  • No hej, właśnie miałam do Ciebie dzwonić w tej sprawie, jedziemy?
  • No jasne
Następnego dnia 4 godziny przed rozpoczęciem się koncertu byłyśmy już pod sceną. Trwały jeszcze ostatnie przygotowania, zobaczyłyśmy Dziamasa sprawdzającego swoją perkusję, więc jak to fanki zaczęłyśmy piszczeć i wołać go. Kiedy nas zobaczył uśmiechnął się i posłał nam całusa. Jednak dopiero po chwili mnie rozpoznał i uśmiechnął się szerzej i pomachał mi. Zobaczyłyśmy także Lajana który palił papierosa, byłam ciekawa ile już wypalił. Po 4 godzinach czekania wreszcie wyszli na scenę, najpierw Dziamas z Torresem, później Baron Lajan i Śniady zaczęli grać The Bomb, a na samym końcu wyskoczyli Tomson i Łozo. Oczywiście kiedy tylko wchodzili wszyscy na scenę nie obeszło się bez pisków. Koncert przebiegał jak zwykle. Jednak niedługo przed końcem Tomek przerwał na chwilkę. Nikt nie wiedział co się dzieję Tylko Chłopaki się uśmiechali, zastanawiałyśmy się czy to było zaplanowane. Wtedy Tomek wypowiedział słowa które zostaną w mojej pamięci chyba do końca życia.


czwartek, 20 marca 2014

A więc...

A więc ogłaszam totalny brak weny. Mam pomysł na ciąg dalszy, ale nie mam pojęcia jak ubrać to w słowa, kiedy tylko moja wena do mnie powróci natychmiast zabiorę się od pisania :)

Jak na razie pochwale wam się moją nową zdobyczą :D

piątek, 21 lutego 2014

Afrodział 12

Chciałam zadzwonić do Tomka, żeby mi to wszystko wyjaśnił, ale znowu nie odbierał. Siedziałyśmy z Natką bezczynnie na kanapie, ja cała zapłakana, a tu do salonu wchodzi Wiola.
  • Boże, co się stało – zapytała zdumiona
  • Sama zobacz – odpowiedziała jej Natalia, a ja wpadłam w histeryczny płacz
Wiolka zaczęła czytać, a my ją obserwowałyśmy było słychać tylko moje próby oddychania. Twarz cioci przybrała czerwony odcień.
  • Jak on mógł coś takiego zrobić!?
  • Spokojnie mamo, nie rozmawiajmy o tym, musimy czymś ją zająć...
  • Nie, wiecie co, mogła bym się położyć? Jakoś głowa mnie rozbolała
  • Jasne kochanie, przynieść Ci herbatki?
  • Nie dziękuję – zaczęłam wstawać z sofy, ale się zachwiałam. W ostatniej chwili mnie złapały, bo bym się przewróciła.
  • Tutaj się połóż, my wyjdziemy – powiedziała Natka, złapała Wiole za rękę i wyciągnęła z pokoju, a ja położyłam się i włączyłam sobie telewizor. Trafiłam akurat na powtórki TVoP i rozpłakałam się jeszcze bardziej, zdenerwowana wyłączyłam telewizor. Moja złamana ręka coraz bardziej dawała się we znaki, ale jeszcze tylko tydzień i zdejmują mi gips, a już za dwa tygodnie wracałam do domu, może ten koszmar wreszcie się skończy. Zresztą byłam głupia, że w ogóle pomyślałam o tym, że ktoś taki jak Tomson mógł na mnie spojrzeć. Po godzinnych przemyśleniach zasnęłam wyczerpana. Miałam koszmary, śniło mi się, że poszłam z Natalią na lody i spotkałyśmy Tomsona z tą laską. Zaczęli się ze mnie śmiać, bo jak ja mogłam być taka głupia i jak mogłam pomyśleć, że coś mogłoby między nami być. Kiedy się obudziłam cała zapłakana było już ciemno. Poszłam do swojego pokoju. Przespałam całą noc, a następny dzień przeleżałam w łóżku. Tylko Natka wpadła na chwile, żeby mi przynieść jedzenie i powiedzieć, że Afromantal właśnie zaczęło letnią trasę koncertową. Cały tydzień minął spokojnie, w piątek pojechałyśmy do szpitala na zdjęcie gipsu. Wróciłyśmy ze szpitala, jak zwykle poszłam do swojego pokoju, ale na schodach zatrzymały mnie
  • Stój, Majka nie możesz się izolować od ludzi, rozumiem, że On złamał Ci serce, ale nie możesz tak
  • Masz rację – powiedziałam – Pójdziemy gdzieś dzisiaj? To mój ostatni tydzień w Warszawie chcę dobrze go wspominać.
A więc ostatni tydzień był spontaniczny i pełen zabawy. Byłyśmy chyba na 4 czy 5 koncertach między innymi Lemona i Eneja, a nawet Afromental. Nie chciałam rezygnować z ich muzyki tylko dlatego, że Tomek zostawił mnie dla innej dziewczyny, to było do przewidzenia. Stałyśmy nawet w pierwszym rzędzie, nie obeszło się bez pisków, wróciłyśmy do domu ja z ręcznikiem Barona, a Natka Wozza.
  • Szczerze to byłabym bardziej zadowolona z kogoś innego ręcznika, bo Łozo jest mój, więc po co mi jego ręcznik – powiedziała śmiejąc się
  • Jak nie chcesz to oddawaj – powiedziałam śmiejąc się i wystawiając jej język
  • A masz – dała mi ręcznik i się uśmiechnęłam
  • Naprawdę? Dzięki
  • Nie ma sprawy jak chcesz to załatwię Ci reszty i wyślę pocztą
  • Heheh ok, jeszcze raz dziękuję, dobra lecę się pakować, bo jutro rano mam przecież pociąg
  • Pomogę Ci – do północy siedziałyśmy u mnie w pokoju i pakowałyśmy moje rzeczy. Rano do pokoju wpadła Wiola z krzykiem, że się spóźnimy więc szybko się ubrałam i dopakowałam kilka rzeczy, zjadłyśmy szybko i pojechałyśmy.

wtorek, 18 lutego 2014

Afrodział 11

Wieczorem, kiedy Natka pomagała mi w toalecie, nie wytrzymałam i zapytałam się jej.
  • A więc?
  • Co a więc?
  • No nie udawaj co? Jak to się stało, że jesteście razem już po pierwszym spotkaniu? Nie znałam Cie od tej strony
  • Ja też – przyznała spuszczając wzrok.
  • Hmm.... Wiesz, mam nadzieje, że wam wyjdzie – powiedziałam uśmiechając się do niej, aby dodać jej otuchy.
  • Tak ja też – właśnie wtedy jakby za dotknięciem magicznej różdżki zadzwonił jej telefon.
  • To ja wyjdę – powiedziałam, bo już skończyłyśmy, kiwnęła głową i odebrała.
Pomyślałam sobie wtedy, że zadzwonię do Tomka. Byłam zawiedziona, bo nie odebrał, więc zadzwoniłam do Hany.
  • Halo?
  • Hej, chociaż ty ode mnie odbierasz – powiedziałam śmiejąc się do słuchawki
  • Oczywiście, a cóż to się stało, że tak uważasz?
  • Nie, nic dzwoniłam do Tomka ale nie odebrał, może coś się stało?
  • A może odsypia imprezę?
  • No bez przesady, przecież dużo nie wypił.
  • No nie wiem, nie wiem. Dobra, dobra, lepiej opowiadaj jak tam było na imprezie.
  • Było ok, pojechaliśmy do DPT. Tam już wszystko przygotowali posiedzieliśmy trochę i poszliśmy spać – opowiedziałam jej jeszcze o akcji poszukiwawczej i o wrażeniach, ale po 15 minutach nam przerwała Hany mama, która ją zawołała.
  • Przepraszam cie, ale muszę lecieć to na razie
  • Ok, pa.
Kiedy się rozłączyła, znowu próbowałam dodzwonić się do Tomsona, ale dalej nic. Znudzona poszłam do salonu i zaczęłam przeglądać różne strony internetowe. Właśnie wtedy natknęłam się na to.... Rozpoczęłam czytanie artykułu, nie wierzyłam własnym oczom, wtedy wpadła Natka
  • Majka! Dzwonił właśnie do mnie Wojtek i powiedział, że mam Ci powiedzieć... - Wtedy spostrzegła laptopa na moich kolanach – A więc już wiesz?
  • Tak i nie mogę w to uwierzyć – Natalia podeszła i mnie przytuliła w pocieszającym geście


środa, 12 lutego 2014

1000!!! :D

Kochani, na blogu jest już ponad 1000 wyświetleń. Dziękuję wszystkim którzy czytają opowiadanie... Nie spodziewałam się tego. A już w piątek mój laptop wraca z naprawy, więc w sobotę najprawdopodobniej będzie kolejny rozdział :)
Jeszcze raz wam wszystkim serdecznie dziękuję i liczę na wasze komentarze :*

PS. Łapcie zdjęcie Tomsona <3





niedziela, 2 lutego 2014

GŁOSUJCIE!!!!!!!!!!!!!!!

Ludzie głosujcie, mamy na prawdę szanse wygrać Afromental jest na 2 miejscu więc za pomocą lajków sprawmy aby znaleźli się na pierwszym...

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=578572328892149&set=a.578570958892286.1073741825.196928573723195&type=3&theater

AFRORODZINO DO ROBOTY!!!


Ja już zagłosowałam a Wy?

sobota, 18 stycznia 2014

Afrodział 10

Urodziny były idealne. Mniej więcej w połowie zabawy, kiedy Wozz z Baronem pijani spali na kanapie, a Natalia na podłodze prawie pod stołem, oparta o kanapę, poszliśmy z Tomsonem się przewietrzyć, bo kręciło mi się w głowie.
  • No to plan Łozinki nie wypalił – powiedział Tomek śmiejąc się, był troszeczkę pijany, no dobra był tak pijany, że ledwie go rozumiałam.
  • Jaki plan? - zapytałam, w prawdzie byłam w podobnym stanie, ale jakoś dawałam radę
  • No miał nadzieję, że upiję cię pierwszą...
  • I?
  • Nic, tylko to – wiedziałam, że coś kręci, ale nie miałam siły pytać, o co chodzi.
  • Ok, możemy już wracać? Jestem zmęczona.
  • Jasne, chodźmy.
Poszliśmy do jego pokoju. Kiedy położyliśmy się do łóżka Tomek przysunął się do mnie i zaczął namiętnie całować... Byłam szczęśliwa z takiego obrotu wydarzeń, ale mój organizm chyba nie za bardzo, szybko uciekłam do łazienki.
  • Co się stało? - zapytał zaskoczony Tomek wpadając do łazienki
  • Proszę nie patrz na to, wyjdź.
  • Chyba przegięłaś jak na pierwszy raz. - powiedział śmiejąc się ze mnie, ale poszedł spać.
Całą noc spędziłam z głową w muszli klozetowej. Rano do łazienki wpadła Natalka.
  • Boże Majka nic Ci nie jest? Tomek mi powiedział, że nie ma pojęcia gdzie jesteś i Cię szukaliśmy.
  • Jak to nie wie gdzie jestem? Przecież był tu chyba wieczorem...
  • Dobra nie ważne, chodź.
  • Ok
Poszłyśmy do kuchni, gdzie była reszta towarzystwa. Od razu zauważyli, że ze mną nie jest najlepiej.
  • Co kac morderca? - zapytał Łozo śmiejąc się ze mnie, pokazałam mu język jak mała rozkapryszona dziewczynka.
  • Wody? - zapytał Baron wywracając oczami.
  • Chętnie, a gdzie jest Tomek?
  • Szuka Cię w ogrodzie.
  • Pójdę po niego – uśmiechnęłam się i wyszłam
Kiedy wyszłam do ogrodu, byłam zaskoczona, bo Tomek spał pod drzewem, podeszłam do niego i usiadłam obok. Wystraszony obudził się
  • Co, co się stało?
  • Nic, jak się czujesz? - podałam mu wodę
  • A ty?
  • Lepiej, chyba będziemy musiały poprosić Wiolę, żeby po nas przyjechała.
  • Nie jedź jeszcze – poprosił.
  • Jasne, że nie, przecież trzeba to posprzątać. Dałam mu buziaka w policzek i wstałam, on po chwili także się podniósł i poszliśmy razem do domu.
Posprzątanie całego bałaganu zajęło nam całą godzinę.
  • No nareszcie skończyliśmy
  • Tak, trwało to całe wieki – przytaknęłam mu i poszłam usiąść na kanapie. Po chwili dołączyli do mnie pozostali. - To my się chyba będziemy zbierać – powiedziałam, a Natalka potwierdziła to kiwnięciem głowy.
  • To ja wyjdę na zewnątrz i zadzwonię do mamy.
  • Pójdę z tobą – powiedział Wojtek wstając
  • Ja też was przeproszę, także muszę zadzwonić
Zostaliśmy sami, od razu podbiegłam do Tomka i usiadłam mu na kolanach. Uśmiechnął się i mnie pocałował.
  • A właśnie, zapomniałem o twoim prezencie
  • Tomek przestań, powiedziałam że nic nie chcę.
  • Nie marudź tylko daj mi chwilkę, zaraz wracam. - Po chwili wrócił do salonu z prostokątnym czerwonym pudełeczkiem – Wszystkiego Najlepszego – powiedział wręczając mi je.
  • Dziękuję – uniosłam wieczko i aż zaniemówiłam, ponieważ moim oczom ukazał się piękny naszyjnik z srebrną delikatną i małą zawieszą z niebieskim oczkiem.
  • Nie wiedziałem co mam Ci kupić, a ty mi wcale w tym nie pomogłaś. Mam nadzieję, że Ci się podoba – powiedział niespokojnie.
  • Jest piękny – wyszeptałam, dlaczego płakałam nie wiem, ale byłam zachwycona prezentem. - zapniesz mi?
  • Jasne – wtedy do salonu weszła Natalia z Łozem. Nie wierzyłam własnym oczom, oni trzymali się za ręce, Wojtek uśmiechał się wesoło, natomiast na Jej twarzy widziałam zmieszanie.