środa, 25 grudnia 2013

Afrodział 5

Wtedy na salę weszła pielęgniarka. Byłam zła na ciotkę za to, że po nią poszła. Tomek postanowił jednak pocałować mnie w policzek.
  • I jak kochanieńka, jak się czujesz? - zapytała pielęgniarka dziwnie spoglądając na Tomka.
  • Dobrze – powiedziałam, zdenerwowana, że przerwano nam w takim momencie.
  • Za godzinę przyjdzie lekarz zbadać cię. - powiedziała z uśmiechem
  • Dziękuję – odpowiedziałam sucho.
Pielęgniarka wyszła z sali widocznie urażona moją nieuprzejmością.
  • Zawsze jesteś taka nie miła dla ludzi? - zapytał Tomek śmiejąc się do mnie.
  • Nie, nie zawsze – powiedziałam odwzajemniając uśmiech.
  • No to na czym skończyliśmy zanim nam przerwano?
  • Hmmmm pomyślmy – zaczęłam się śmiać, a On ponownie pochylił się, aby mnie pocałować. Byłam taka szczęśliwa, ale moje szczęście nie trwało długo, ponieważ telefon Tomka zaczął nagle głośno dzwonić. Zdenerwowany chłopak sięgnął po komórkę.
  • Przepraszam Cię, ale muszę odebrać bo to Wojtuś dzwoni.
  • Jasne, odbierz, to musi być coś ważnego.
Po chwili ciszy Tomek powiedział do słuchawki
  • Jestem w szpitalu – Tomek zdziwiony brakiem odpowiedzi schował telefon do kieszeni.
  • Coś się stało? - zapytałam zdziwiona.
  • Nie mam pojęcia, zapytał tylko gdzie jestem, a potem odłożył słuchawkę, nie wiem co jest grane.
  • Jedź do niego... - powiedziałam chociaż tak naprawdę to marzyłam o tym, żeby jednak został
  • Nie, nie zostawię Cię zadzwonię do niego później.
  • Nie, naprawdę jedź. - powiedziałam dość smutna – Ja się nigdzie nie wybieram – dodałam z uśmiechem, on także się uśmiechnął do mnie na te słowa.
  • Ale nie ma mowy zostaje, a co wyganiasz mnie? - poprzekomarzaliśmy się jeszcze chwilkę, ale zaraz potem usłyszeliśmy krzyk na korytarzu.
  • Co to? - zapytałam zdziwiona, ale nim zdążył mi odpowiedzieć do sali wpadł Łozo, za nim cała reszta Afromental, a za nimi pielęgniarka z krzykiem, że nie można wchodzić do sali w tyle osób. Kiedy zobaczyłam co ze sobą przynieśli zaczęłam się śmiać, a Tomek spojrzał na mnie pytająco. Nie mogłam się ogarnąć i zaczęłam się śmiać jeszcze bardziej, zapomniałam się i aż jęknęłam z bólu, moje siniaki dały o sobie znać. Tomson po chwili dopiero zorientował się co Wojtek trzymał w ręku, a mianowicie baloniki z napisem „Tomuś wracaj do zdrowia”.  
  • Wojtek, co to jest do cholery?!
  • Tomson, nic Ci nie jest! Ale jak to, powiedziałeś przecież, że jesteś w szpitalu....
  • Tak, ale nie powiedziałem, że miałem wypadek. Odwiedziłem znajomą.
  • Ku*wa, czemu nic nie powiedziałeś, tylko idiotów z siebie zrobiliśmy, no ale jak już tu jesteśmy to przedstaw nam twoją znajomą – Uśmiechnął się do mnie zalotnie, a ja nie wiedząc co mam zrobić zaczęłam chichotać.
  • No niech Ci będzie, to jest Maja a chłopaków to Ci chyba nie muszę przedstawiać – uśmiechnął się do mnie.
  • Jasne, że nie musisz, miło mi was poznać.
  • Ty Tomson, to jest ta laska z którą byłeś wczoraj na randce? - Zapytał się Baron Tomka, ale mimo to, że pytał szeptem, wszyscy to usłyszeliśmy. Więc to ja postanowiłam mu odpowiedzieć.
  • Tak, to ja. Jednak muszę wyprowadzić Cię z błędu, to nie była randka, tylko kolacja w ramach przeprosin, bo wiecie, Tomek chodzi z głową w chmurach i wpadł na mnie jak szłam usiąść na ławkę, a na moje nieszczęście jadłam loda, więc cały wylądował na mojej bluzce. Prawda Tomek?
  • A tak, tak.
Baron trochę zawstydził się tym, że usłyszałam jego pytanie i nic już nie powiedział.

1 komentarz: