niedziela, 22 grudnia 2013

Afrodział 2

Następnego dnia obudziłam się wcześnie i nie mogłam zasnąć, więc poszłam do łazienki wziąć prysznic. Po porannej toalecie zeszłam do kuchni zrobić dla wszystkich śniadanie. Jednak wyprzedził mnie tata, którego zastałam już w kuchni.
  • O, dzień dobry córeczko – powiedział zaskoczony tata
  • Hej tato, już na nogach? Jest sobota nie chciałeś pospać dłużej?
  • Chciałem, chciałem, ale tak jestem przejęty twoim wyjazdem, że jakoś nie mogę...
  • Przejmujesz się chyba bardziej niż ja.
  • Ta, chyba tak. Mogła byś mi pomóc? Nakryj do stołu i zrób herbatę.
  • Jasne.
Zapadła cisza, kuchnie wypełniały tylko dźwięki przyrządzanego posiłku. Po chwili tata jednak postanowił przerwać krępującą ciszę.
  • Smutno nam to bez Ciebie będzie. Ale mam nadzieję, że będziesz zadowolona z pobytu u ciotki.
  • Tato, wszystko będzie dobrze, w końcu miesiąc to nie jest wcale tak długo.
  • No tak, ale ta podróż, tyle czasu sama w pociągu.
  • Nie będę sama, w tym pociągu nie jadę przecież tylko ja.
  • Wiem, tylko ty tam nikogo będziesz znała. Obiecaj mi, że będziesz na siebie uważała i nie wplączesz się w coś.
  • Obiecuję, zresztą cały czas będę z Natalią.
  • No dobrze, chodź obudzimy resztę.
Pobiegłam na górę obudzić Marcina, a tato poszedł po mamę. Po śniadaniu poszłam z tatą zapakować moje rzeczy do samochodu. Już o 900 pojechaliśmy na stację. Mama powiedziała, że nie jedzie z nami, bo ma dużo roboty w domu więc pożegnałam się z nią oraz bratem w domu. W samochodzie tata nie był zbyt rozmowny. Gdy wszystkie moje bagaże znalazły się w pociągu odwróciłam się do taty przytuliłam go, wsiałam do pociągu i odjechałam. Po 13 godzinnej jeździe dojechaliśmy na peron w Warszawie gdzie czekały już na mnie ciocia Wiola wraz z Natalią. Wiola pozwała mi mówić do niej po imieniu, była moją chrzestną i wychowywała Natalkę sama. Wiola jest piękną szczupłą i dość wysoką blondynką, natomiast Natalka jest niską brunetką, choć tak samo ładną jak jej mama.
  • Maja! - Wykrzyknęły radośnie jak tylko mnie zobaczyły.
  • Hej laski, nawet nie wiecie jak się cieszę, że was widzę, jak tam?
  • To ty lepiej opowiadaj, jak podróż? - Zapytała Wiola.
  • Dobrze, było spokojnie bez zbędnych przystanków.
  • Poznałaś kogoś fajnego?
  • Natalia, bez przesady – skarciła córkę Wiolka – To jak jedziemy do domu?
  • Jasne – powiedziałam – Jestem strasznie zmęczona tą podróżą.
Wiola wraz z Natalią mieszkały w ślicznym domku na obrzeżach miasta, jazda samochodem ze stacji zajęła nam jakieś 10 minut. W drodze nikt się nie odzywał dopiero niedaleko domu Wiola zapytała się mnie o szkołę. Mogłam opowiedzieć jej troszeczkę więcej niż zazwyczaj, ponieważ ten rok był dość ciekawy, no i zdałam z czerwonym paskiem, więc Ciotka była ze mnie dumna.
Po przyjeździe do domu zaprowadziły mnie do mojego pokoju, znajdował się on na piętrze naprzeciwko pokoju Natalii. Był urządzony bardzo ładnie, ściany były żółte, meble ciemno brązowe. Na środku stało piękne brązowe łóżko, z pościelą koloru żółtego. Z obu stron łóżka stały etażerki. Koło drzwi stała duża szafa. Naprzeciw łóżka było piękne okno zajmujące całą ścianę z widokiem na ogród oraz płynącą niedaleko rzeczkę. Kiedy już się rozpakowałam postanowiłam wziąć prysznic. Potem zeszłam na dół pomóc dziewczynom przygotować obiad. Po zjedzonym posiłku poszłyśmy z Natalą do miasta, bo chciałam aby mnie oprowadziła. Z racji tego, że dzień był piękny oraz ciepły poszłyśmy na lody. Kiedy Natala płaciła ja się odwróciłam, żeby pójść usiąść na ławkę, jednak wtedy poczułam, że moje lody właśnie znalazły się na mojej ulubionej bluzce, a ja znalazłam się na ziemi.
  • Bardzo Cię przepraszam, nie wiem jak to się stało, daj rękę pomogą Ci wstać, naprawdę Cię przepraszam. - Nieznajomy zaczął swój monolog
  • Nic się nie stało, zaraz pójdę z Natalą, to znaczy z siostrą do jakiegoś sklepu i kupię nową bluzkę. - Wzięłam chusteczkę i zaczęłam ścierać czekoladowe lody z mojej koszulki
  • Pozwól mi chociaż zapłacić za nią.
  • Nie, nie trzeba naprawdę.
  • To pozwól zaprosić się chociaż na kolację, abym mógł Ci jakoś to zrekompensować.
Wtedy podniosłam wzrok, aby odmówić nieznajomemu i aż zaniemówiłam, albowiem sprawcą „wypadku” był mój idol Tomasz Lach. Wydawało mi się, że śnie.
  • Nnnie naprawdę to nie będzie konieczne. - Czułam się jak idiotka, ale tylko to zdołałam wydukać.
  • A więc mnie znasz co? - Zapytał Tomson, kiedy zobaczył moją minę – W takim razie teraz musisz się zgodzić, przyjadę po Ciebie o 2000, tylko podaj mi adres.
Nie dowierzając zapisałam mu adres ciotki na kartce, a pod spodem z automatu swój numer telefonu. Całej tej scenie przyglądała się zaszokowana Natalia. Tomson wziął ode mnie kartkę i się uśmiechnął.
  • O widzę, że dostałem coś więcej niż adres. W takim razie do zobaczenia o ósmej. - I odszedł. Po chwili poczułam, że Natala wiesza mi się na szyi i piszczy mi do ucha, że właśnie umówiłam się na randkę z Tomsonem.
  • Wiem!! Nie mogę w to uwierzyć.
  • Boże Majka co my tu jeszcze robimy, rusz się dziewczyno musimy kupić nową sukienkę i buty i w ogóle. Jest już... Matko Boska 1330. No to ja nie wiem co my tutaj jeszcze robimy. Pół godziny minie zanim dojdziemy do domu, trzeba jeszcze zrobić Ci makijaż, uczesać Cię i w ogóle jest tyle roboty jeszcze, a jeszcze mamie trzeba wszystko opowiedzieć. Szybko, szybko. - Poszłyśmy do sklepu, który Natka wybrała i kupiłyśmy tam piękną sukienkę, potem dopasowałyśmy buty i jeszcze kilka drobiazgów i o 1600 byłyśmy już w domu.
  • Boże dziewczyny co wyście nakupowały, Natka miałaś pokazać jej tylko miasto.
  • Tak wiem mamo, pokazywałam no i było tak gorąco, że poszłyśmy na lody i.... Boże jest już 1600 nie wiem czy zdążymy chodźcie do mojego pokoju, chodź mamo wszystko Ci zaraz opowiem. No chodźcie
Poszłyśmy na górę do pokoju Natki, posadziła mnie na krześle przed swoją toaletką i ponownie zaczęła opowiadać Wioli co się wydarzyło, a ja zaczęłam się zamartwiać tym co ma się dziać wieczorem.
  • Maju kochanie, martwisz się czymś, bo zrobiłaś się naglę taka cicha – zapytała ciocia.
  • Nie, po prostu zastanawiam się o czym ja mam z nim w ogóle rozmawiać, jak mam się zachowywać. Przecież jak ja go widzę w telewizji, albo gazecie to normalnie szału dostaje i tak się jaram, że nie mogę usiedzieć w jednym miejscu.
  • Majka nie przejmuj się na pewno będzie wszystko ok, ja się tobą zajęłam wyglądasz prześlicznie, więc nie masz co się martwić.
  • Naprawdę? Dobra ok, już się ogarniam. Dacie mi chwilkę mam jeszcze pół godziny więc chciała bym zadzwonić do mamy i do Hany.
  • Jasne - powiedziały i wyszły
Najpierw zadzwoniłam do Hany.
  • Halo?
  • Hej Hana, z tej strony Maja.
  • Hej kochana, jak tam pierwszy dzień w Wawie.
  • Chyba dobrze, byłam z Natką w mieście i poszłyśmy na lody i wpadł na mnie koleś i wybrudził mi moją bluzkę lodem.
  • Jaki typek i co zrobiłaś?
  • Nic, bo wiesz to był Tomson.
  • Tomson? Ten Tomson?
  • Tak ten Tomson, nic nie chciałam od niego i w ogóle, ale się uparł i jako rekompensatę zaprosił mnie na kolację dzisiaj wieczorem.
  • Naprawdę?! Ale super, gotowa już jesteś?
  • Tak, wiesz co będę już kończyć, bo chcę zadzwonić jeszcze do mamy, tylko mam do ciebie prośbę nie mów jej o tym ok?
  • Jak chcesz, zresztą nie będę się z nią pewnie widziała. Ale jasne jak coś trzymam język za zębami. Tylko jak wrócisz to zadzwoń do mnie.
  • Jutro zadzwonię, bo będzie pewnie późno jak wrócę, to do jutra paa.
    Właśnie miałam dzwonić do mamy, ale nie miałam takiej szansy, bo mój telefon zaczął dzwonić. Spojrzałam na wyświetlacz, ale nie rozpoznałam numeru.
  • Halo?
  • Cześć z tej strony Tomek.
  • O cześć
  • Wiesz nie miałem okazji zapytać Cię o imię...
  • Mam na imię Maja
  • O jak ładnie, mam nadzieję, że nasza kolacja nadal aktualna, tak? To świetnie, będę po Ciebie za 20 minut
    Podeszłam do lusterka, aby zobaczyć co ta moja kochana kuzynka zrobiła ze mną. Kiedy zobaczyłam swoje odbicie, to się nie poznałam, moje długie blond włosy były nakręcone i puszczone luźno na plecy, miałam na sobie nową sukienkę, buty na obcasie, lekki makijaż podkreślający moje niebieskie oczy i pełne usta. Wyglądałam naprawdę ładnie, musiałam podziękować Natalii, bo spisała się na medal. O 1950 zeszłam na dół, aby pokazać się dziewczynom i poczekać razem z nimi na Tomka. Czekały na mnie już na przed pokoju, kiedy Wiola mnie zobaczyła była zachwycona, jednak nie miała szczęście dużej się na mnie pogapić, bo usłyszałyśmy podjeżdżający samochód. Gdy zadzwonił dzwonek do drzwi poszła otworzyć.
  • Dzień dobry nazywam się Tomasz Lach, jest może Maja?
  • Dobry wieczór – powiedziała oschle Wiola – wiem kim pan jest, to pan wybrudził dziś bluzkę lodem mojej chrześnicy. Jestem Wiola, niech pan wejdzie – Wiola zaczęła się śmiać i wpuściła Tomsona do domu
  • Dziękuję – odpowiedział wesoło Tomasz
  • Maja, Natalka, chodźcie tutaj.
  • Już idziemy! - Krzyknęła Natka
Kiedy weszłyśmy do pomieszczenia w którym na nas czekali, Tomson od razu się rozpromienił kiedy mnie zobaczył, zmieszana nie wiedziałam co powiedzieć, więc tylko się uśmiechnęłam.
  • Widzę was z powrotem o 2200 – powiedziała Wiola udając surową
  • Bawcie się dobrze – powiedziała Natala śmiejąc się serdecznie
Wyszliśmy z domu.
  • Ślicznie wyglądasz - powiedział Tomson
  • Dziękuję – powiedziałam rumieniąc się – to gdzie jedziemy?
  • Aaa to będzie niespodzianka.
Uśmiechnęłam się do niego aby dodać mu otuchy, bo widziałam, że jest zdenerwowany bardziej niż ja. On także się do mnie uśmiechnął. Gdy zajechaliśmy pod restaurację, nie mogłam uwierzyć temu co widzę. Była to najlepsza restauracja w całej Warszawie. Mijałyśmy ją z Natalką kiedy biegłyśmy kupić sukienkę, tak w nawiasie w tym momencie byłam jeszcze bardziej wdzięczna jej co dla mnie zrobiła. Tomson jak na dżentelmena przystało otworzył mi drzwi i podał ramię, aby pomóc wysiąść. Dzisiejszego wieczoru czułam się naprawdę jak księżniczka, przebywanie z Tomkiem było coraz swobodniejsze, po godzinie od wejścia do restauracji poprosił mnie do tańca.
  • Nie Tomek błagam Cię, ja naprawdę nie umiem tańczyć.
  • Nie martw się ja też nie, jakoś sobie poradzimy.
  • Nie, nic z tego.
  • Jeżeli się nie zgodzisz to zaciągnę Cię tam siłą.
  • No to chyba będziesz musiał użyć wobec mnie przemocy.
Tomson naprawdę nie żartował z tą przemocą, w jednej sekundzie przerzucił mnie sobie przez ramię i zaniósł na parkiet.
  • No widzisz, – powiedział – radzimy sobie coraz lepiej.
  • Tak, na pewno. Wyglądam pewnie jak pokraka.
  • Hahah nie przesadzaj.
  • Możemy już iść z tond?
  • Ale z parkietu, czy z restauracji?
  • Ogólnie, możemy już jechać, nie lubię przebywać w tak zatłoczonych miejscach.
  • Jasne, jest dopiero 2100 więc mamy jeszcze trochę czasu. Proponuje, żebyśmy poszli się przejść gdzieś. Co ty na to?
  • Super.
Wyszliśmy z restauracji i poszliśmy na spacer.

  • To dokąd idziemy?
  • Znam takie jedno fajne miejsce, co ty na to, żebym Cię tam zabrał?
  • Dla mnie bomba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz