Urodziny były idealne. Mniej
więcej w połowie zabawy, kiedy Wozz z Baronem pijani spali na
kanapie, a Natalia na podłodze prawie pod stołem, oparta o kanapę,
poszliśmy z Tomsonem się przewietrzyć, bo kręciło mi się w
głowie.
- No to plan Łozinki nie wypalił – powiedział Tomek śmiejąc się, był troszeczkę pijany, no dobra był tak pijany, że ledwie go rozumiałam.
- Jaki plan? - zapytałam, w prawdzie byłam w podobnym stanie, ale jakoś dawałam radę
- No miał nadzieję, że upiję cię pierwszą...
- I?
- Nic, tylko to – wiedziałam, że coś kręci, ale nie miałam siły pytać, o co chodzi.
- Ok, możemy już wracać? Jestem zmęczona.
- Jasne, chodźmy.
Poszliśmy do jego pokoju. Kiedy
położyliśmy się do łóżka Tomek przysunął się do mnie
i zaczął namiętnie całować... Byłam szczęśliwa z takiego
obrotu wydarzeń, ale mój organizm chyba nie za bardzo, szybko
uciekłam do łazienki.
- Co się stało? - zapytał zaskoczony Tomek wpadając do łazienki
- Proszę nie patrz na to, wyjdź.
- Chyba przegięłaś jak na pierwszy raz. - powiedział śmiejąc się ze mnie, ale poszedł spać.
Całą noc spędziłam z głową
w muszli klozetowej. Rano do łazienki wpadła Natalka.
- Boże Majka nic Ci nie jest? Tomek mi powiedział, że nie ma pojęcia gdzie jesteś i Cię szukaliśmy.
- Jak to nie wie gdzie jestem? Przecież był tu chyba wieczorem...
- Dobra nie ważne, chodź.
- Ok
Poszłyśmy do kuchni, gdzie
była reszta towarzystwa. Od razu zauważyli, że ze mną nie jest
najlepiej.
- Co kac morderca? - zapytał Łozo śmiejąc się ze mnie, pokazałam mu język jak mała rozkapryszona dziewczynka.
- Wody? - zapytał Baron wywracając oczami.
- Chętnie, a gdzie jest Tomek?
- Szuka Cię w ogrodzie.
- Pójdę po niego – uśmiechnęłam się i wyszłam
Kiedy wyszłam do ogrodu, byłam
zaskoczona, bo Tomek spał pod drzewem, podeszłam do niego i
usiadłam obok. Wystraszony obudził się
- Co, co się stało?
- Nic, jak się czujesz? - podałam mu wodę
- A ty?
- Lepiej, chyba będziemy musiały poprosić Wiolę, żeby po nas przyjechała.
- Nie jedź jeszcze – poprosił.
- Jasne, że nie, przecież trzeba to posprzątać. Dałam mu buziaka w policzek i wstałam, on po chwili także się podniósł i poszliśmy razem do domu.
Posprzątanie całego bałaganu
zajęło nam całą godzinę.
- No nareszcie skończyliśmy
- Tak, trwało to całe wieki – przytaknęłam mu i poszłam usiąść na kanapie. Po chwili dołączyli do mnie pozostali. - To my się chyba będziemy zbierać – powiedziałam, a Natalka potwierdziła to kiwnięciem głowy.
- To ja wyjdę na zewnątrz i zadzwonię do mamy.
- Pójdę z tobą – powiedział Wojtek wstając
- Ja też was przeproszę, także muszę zadzwonić
Zostaliśmy sami, od razu
podbiegłam do Tomka i usiadłam mu na kolanach. Uśmiechnął się i
mnie pocałował.
- A właśnie, zapomniałem o twoim prezencie
- Tomek przestań, powiedziałam że nic nie chcę.
- Nie marudź tylko daj mi chwilkę, zaraz wracam. - Po chwili wrócił do salonu z prostokątnym czerwonym pudełeczkiem – Wszystkiego Najlepszego – powiedział wręczając mi je.
- Dziękuję – uniosłam wieczko i aż zaniemówiłam, ponieważ moim oczom ukazał się piękny naszyjnik z srebrną delikatną i małą zawieszą z niebieskim oczkiem.
- Nie wiedziałem co mam Ci kupić, a ty mi wcale w tym nie pomogłaś. Mam nadzieję, że Ci się podoba – powiedział niespokojnie.
- Jest piękny – wyszeptałam, dlaczego płakałam nie wiem, ale byłam zachwycona prezentem. - zapniesz mi?
- Jasne – wtedy do salonu weszła Natalia z Łozem. Nie wierzyłam własnym oczom, oni trzymali się za ręce, Wojtek uśmiechał się wesoło, natomiast na Jej twarzy widziałam zmieszanie.
Nie wiem czy Ci to mówiłam, ale twój blog jest monotonny. Ciągle tylko zajebiste rozdziały hahah xD
OdpowiedzUsuńHehehe dziękuję, to dla mnie zaszczyt :D
OdpowiedzUsuńŚwietny blog :* Czekam na kolejny rozdział! ;D
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie: afroomentaalstoory.blogspot.com ;)
Dziękuję, na razie zepsuł mi się laptop, a tam miałam opowiadanie, więc musimy uzbroić się w cierpliwość... :)
OdpowiedzUsuńA na bloga na pewno wpadnę :D