poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Afrodział 16

Tomson siedział w salonie na kanapie i patrzył się na mnie jakby zobaczył ducha. Nie zastanawiając się nad tym co robię podeszłam do sofy i usiadłam koło niego. Nadal patrzył się na mnie jakby nie wierzył, że jestem z nim w jednym pomieszczeniu. Nie mogłam dużej patrzeć jak cierpi więc wyszeptałam tylko jedno zdanie
  • Ja też Cię kocham – przysunęłam się bliżej i pocałowałam go z największym uczuciem na jakie było mnie tylko stać. Od razu odwzajemnił pocałunek przytulając mnie tak mocno, aby nie dzieliła nas żadna przestrzeń. Spędziliśmy resztę dnia u niego w salonie całując się i obściskując z namiętnością. Nie zadawaliśmy żadnych zbędnych pytań, tylko cieszyliśmy się swoją obecnością. Pod wieczór zadzwonił jego telefon, podając mu zerknęłam na wyświetlać. Dzwonił Wozz
  • No gołąbeczki nie mam dobrych wieści.
  • Co się stało? - zapytał zdezorientowany Tomek
  • Nasze zguby właśnie zostały bezdomne.
  • Jakie zguby?
  • Maja i Daria
  • Jaka Daria
  • Zaraz Ci opowiem o niej – szepnęłam do niego, Tomson kiwnął głową, a do telefonu powiedział
  • Jasne przyjeżdżajcie.
  • Co się stało – zapytałam
  • Zaraz będzie tutaj Wojtuś z jakąś Darią
  • A tak, Daria to moja kuzynka, która przyjechała tutaj ze mną.
  • No tak, mogłem się domyśleć. Przepraszam, ale mój mózg jest wyczerpany
  • To ja mam propozycję. Ty się prześpij, a ja trochę tu posprzątam.
Po 20 minutach Tomek jednak został wyrwany z drzemki, dzwonkiem do drzwi. Poszłam otworzyć. W drzwiach stali przytuleni Łozo i Daria.

  • Wozz, czy ty rozkochasz w sobie całą moją rodzinę?
  • Nie, ona jest ostatnia
  • A co z Natką?
  • Nic, powiedziała, że i tak mnie nigdy nie kochała i mamy wypier*alać z jej domu.
  • No tak, mogłam się tego spodziewać. - Wejdźcie do środka. Poszliśmy do salonu. Po chwili Tomek powiedział, że idziemy spać, bo jest wyczerpany. Spojrzeliśmy na niego zaskoczeni
  • No co? - zapytał – ja z Mają idziemy do mojej sypialni, wy weźcie sobie pokój gościnny i po kłopocie. A teraz dobranoc wszystkim. Poszliśmy na górę. Mój dzień skończył się w ciszy i spokoju w objęciach ukochanego. Miałam nadzieję, że ta piękna chwila będzie trwała wiecznie.

2 komentarze: