sobota, 28 grudnia 2013

Afrodział 7

Szybko pobiegłam, aby odebrać z myślą, że to Tomek, bo chciałam go przeprosić. Kiedy spojrzałam na wyświetlacz byłam zawiedziona, ponieważ dzwoniła moja mama.
  • Halo?
  • Cześć córeczko, jak się czujesz? Co powiedział lekarz? - mama zaczęła zasypywać mnie pytaniami .
    Spokojnie mamo, czuje się dobrze, lekarz powiedział, że nic poważnego mi się nie stało, tylko ta złamana ręka, no i trochę siniaków. - po drugiej stronie zapadła cisza – mamo jesteś?
  • Majka? Tutaj Tato, w tej chwili wracasz do domu!! Nigdy więcej tam nie pojedziesz! Obiecałaś mi, że będziesz na siebie uważać, a już trzeciego dnia pobytu u ciotki łamiesz sobie kości! Nie wiem w ogóle dlaczego zgodziłem się na ten wyjazd.
  • Tato proszę Cię, równie dobrze mogłam spaść ze schodów w domu, nic się nie stało. Proszę nie denerwuj się, nic mi nie jest.
  • Ale córciu, jak ja mam spać po nocach wiedząc, że w każdej chwili może się to powtórzyć i może Ci się stać coś poważniejszego.
  • Nic mi się nie stanie, będę ostrożniejsza, następnym razem zapalę światło. Wszystko będzie ok, a teraz mogę was przeprosić, bo jestem bardzo zmęczona i chciałabym położyć się już. Dobranoc. - nie czekając na odpowiedź rozłączyłam się.
Tej nocy znowu nie spałam dobrze, męczyły mnie wyrzuty sumienia, jak potraktowałam Tomka. Gdy już wreszcie zasnęłam miałam koszmary. Rano obudziła mnie przez przypadek Wiola, przyszła sprawdzić czy u mnie wszystko w porządku.
  • Ojej przepraszam kochanie, obudziłam Cię?
  • Nie, nic się nie stało. Już i tak miałam wstawać – odkaszlnęłam, bo zaschło mi w gardle – która godzina?
  • 1100 dlatego przyszłam sprawdzić, czy jest ok. A tak przy okazji, to ja już wychodzę do pracy, a śniadanie masz na stole.
  • Dziękuję ciociu – uśmiechnęłam się do niej, a ona wywróciła oczami.
Nie wybierałam się nigdzie, dlatego narzuciłam tylko szlafrok i zeszłam na dół.
  • Hej, jak się masz? - zapytała Natka, kiedy mnie zobaczyła.
  • Jest już dobrze – po zjedzonym posiłku poszłyśmy do mojego pokoju, aby pomogła mi się ubrać. Kiedy tylko weszłyśmy do pokoju, z przyzwyczajenia wzięłam telefon i zobaczyłam, że mam 5 nieodebranych połączeń, cztery od Tomka i jedno od Krystiana.
  • Patrz Natka, kto do mnie dzwonił
  • Tomek? - zapytała
  • Też, ale zobacz kto jeszcze.
  • Krystian, a czego on mógłby od Ciebie chcieć? Zadzwoń do niego.
  • Myślisz? Jakoś nie specjalnie mam ochotę z nim rozmawiać.
  • Nie jesteś ciekawa?
  • Jestem, jestem.
  • No to nie wiem na co czekasz.
    Po krótkim namyśle postanowiłam jednak do niego zadzwonić. Odebrał już po drugim sygnale.
  • Halo? Majka? Nic Ci nie jest? - zapytał z ulgą w głosie
  • Nie, co Ci przyszło do głowy?
  • No..... bo..... słyszałem, że miałaś wypadek.
  • Skąd wiesz? A nawet jeżeli, to co Cię to obchodzi?! - zapytałam szorstko.
  • No wiesz, nasi rodzice spędzają dużo czasu razem i w ogóle co to za pytanie, zawsze mnie obchodziłaś.
  • Tak, jasne, udowodniłeś mi to ostatnią wiadomością.
  • No i dobra, wal się ździro. - zdenerwowana odłożyłam słuchawkę.
  • I co? - zapytała zdezorientowana Natalia.
  • Nic, chciał mi powiedzieć, że jestem ździrom, nic nowego
  • Jaki koleś, co on sobie myśli?
  • Nie wiem, jak myślisz powinnam zadzwonić do Tomsona? - zapytałam zmieniając temat.
  • Myślę, że tak, może martwi się o ciebie.
  • Tak jasne, tym razem odłoży bezceremonialnie słuchawkę
  • Nie przesadzaj, dam wam porozmawiać, jak skończycie, to mnie zawołaj.
  • Ok. - zaciekawiona wybrałam numer do Tomka, on także szybko odebrał.
  • Halo?
  • Cześć dzwoniłeś do mnie, coś się stało? - zapytałam ostrzej niż planowałam.
  • Moglibyśmy się spotkać, musimy porozmawiać.
  • Nie mam ochoty dzisiaj wychodzić.
  • Jesteś sama w domu? - zapytał z nadzieją w głosie.
  • Nie z Natalią.
  • A mógłbym przyjechać do Ciebie?
  • No dobra, o której?
  • Nie wiem może o 1300?
  • Ok, to na razie – i się rozłączyłam.
Wyszłam na korytarz i zawołałam Natkę.
  • Już?
  • Tak, przyjedzie o pierwszej, chciał porozmawiać.
  • No to dobrze, wszystko sobie wyjaśnicie.
  • Tak, mogła byś coś tam wygrzebać w miarę normalnego?
  • Jasne o nic się nie martw, ja się tobą zajmę – Wyjęła z szafy te same ubrania, które miałam na sobie kiedy byłyśmy na lodach
  • No nie wiem, nie wiem, a jak tym razem czymś innym wybrudzi mi tą bluzkę – zapytałam i zaczęłyśmy się śmiać. Ubrana, uczesana i umalowana zeszłam na dół, właśnie dochodziła godzina 1300. Kiedy usiadłyśmy na kanapie usłyszałyśmy jak Tomek parkuje na podjeździe.
  • Niezwykle punktualny – powiedziała Natka i poszła otworzyć mu drzwi.
Usłyszałam jak się witają.
  • Cześć jest Maja?
  • Jest, wejdź. - Wstrzymując oddech czekałam aż wejdą. Kiedy go zobaczyła parsknęłam śmiechem zorientowawszy się, że on także jest identycznie ubrany jak pierwszego dnia. Spojrzał na mnie zdezorientowany, ale kiedy zobaczył o co mi chodzi, także się uśmiechnął i podszedł do mnie dając mi piękny bukiet czerwonych róż oraz buziaka w policzek.
  • Cześć – powiedział uśmiechając się.
  • Hej – odpowiedziałam szeptem, ponieważ znowu zbierało mi się na łzy.


2 komentarze:

  1. Świetny blog :* Czekam na kolejny rozdział! ;D

    Zapraszam do mnie: afroomentaalstoory.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :)
    Na pewno wpadnę :D

    OdpowiedzUsuń